ÓSMY PASAŻER GIER NIEZALEŻNYCH

Listopad 16th, 20131 Comment »

 

dead space

Twarde science fiction prosto z kosmosu zleciało do podziemia. Uciekło z gier, uciekło z filmów i chyba tylko w książkach ma swój ostatni bastion. Jedna „Grawitacja” wiosny nie czyni. Na całe szczęście jeden „Prometeusz” nie niszczy też całego gatunku. Dalej istnieją gry niezależne. I przynajmniej dwie produkcje w 2014 r. mają zamiar zabrać nas do takiego kosmosu w jakim dawno nie byliśmy.

Od wydania pierwszej części trylogii Dead Space minęło już pięć lat. Ach, jaka ta gra wydawała się świeża w 2008 r.!   W końcu mogliśmy sami odegrać nasze najgorsze koszmary, które śniliśmy po seansie Alien.  Stanąć oko w oko z potworami w opuszczonych korytarzach statku USG Ishimura i przekonać się czy słychać krzyk w kosmicznej próżni.  Ostatnio sięgnąłem po trzecią część tego cyklu. Może nie jest to gra doskonała, ale potrafi dalej zrobić wrażenie. Zwłaszcza dlatego, że jest wyjątkowa, bo dziś mało kto zabiera nas w podróż po kosmosie.

CO SIĘ STAŁO Z NASZYM KOSMOSEM?

Gdy jako Isaac Clark latałem w kosmicznej pustce między opustoszałymi wrakami wiszącymi nad orbitą jednej z planet poczułem żal. A to dlatego, że zdałem sobie sprawę jak bardzo brakuje mi dzisiaj w popkulturze spojrzenia w gwiazdy, próby zmierzenia się z niewiadomym. Nawet tak prostackiej jak w kopiującym wszystkie schematy z filmów Dead Space. Bo to co zawsze kręciło mnie w hard sci-fi to właśnie ten niepokojący czynnik zagrożenia. Coś spoza naszego świata i spoza granicy pojmowania. Mrok na korytarzach Nostromo, tajemniczy monolit z Odysei Kosmicznej, czy nawet opustoszały statek z Even Horizon. To wszystko pobudzało mi kiedyś wyobraźnię. A ja mam ochotę na więcej takich przygód.  Przecież ta niewiadoma to idealny temat dla gier i filmów. Niestety ostatnimi czasy nie jest on za popularny.

Kino jeszcze kilkukrotnie w ostatnich latach starało zabrać się mnie na podobną przygodę, z różnym skutkiem. Najmilej chyba wspominam Sunshine, ale pamiętam też o bardzo nastrojowym Moon, czy straszącym Pandorum.  Na tym kończy się chyba lista udanych produkcji z ostatnich lat. Oczywiście wielkim odrodzeniem gatunku miał być „Prometeusz”. Ale jak Ridleyowi Scottowi wyszło wszyscy już wiemy. Równie średni jest tegoroczny Europa Report. Ważne jednak, że takie filmy powstają. Co jakiś czas jest szansa na perełkę.

Gorzej jest w wysoko budżetowych grach. Oprócz wspomnianego wcześniej Dead Space i space opery w wykonaniu Mass Effect science fiction reprezentują strzelanki pokroju Call of Duty. Zamiast zwiedzania pustki kosmosu – zabawa w żołnierzyka. Brakuje różnorodności.  Ale tam gdzie wielkie korporacje w cyberpunkowym stylu mówią nie, pojawiają się studia niezależne. Pojawiły się dla nich nisze, które spokojnie można zapełnić grami robionymi z pasją, za mniejsze pieniądze. Z jednej strony mamy teraz renesans space symulatorów. Oczywiście dalej kwitnie potężny Eve Online, ale gdzieś tam obok powstaje Star Citizen. Powoli też szykuje się powrót strategii Homeworld. Tylko, że te gry dają nam perspektywę dowódcy statków kosmicznych. A ja chciałbym zejść niżej, na poziom zwykłego człowieka w kosmosie.

KOSMICZNA PRZYSZŁOŚĆ W GRACH NIEZALEŻNYCH

W 2014 możemy spodziewać się przynajmniej dwóch ciekawych gier, które zabiorą nas w daleki kosmos i karzą zmierzyć się z tajemnicą. Pierwsza z nich Routine postawi nas w roli astronauty wysłanego na Księżycową Stację Badawczą. Naszym celem będzie odkrycie dlaczego wszyscy jej pracownicy zaginęli niemal tego samego dnia. W grze będziemy mogli zbadać całą bazę, która ma być w całości otwarta dla graczy, a kolejność zwiedzania będzie dowolna. Zamiast strzelać będziemy raczej skradać się i uciekać. System ostatecznej śmierci dorzuci nam trochę emocji i walka o przeżycie zapowiada się wyjątkowo ekscytująco. Dzieło Lunar Software jest intrygujące, wystarczy że zobaczycie ten trailer a już nie będziecie mogli doczekać się tej wyprawy:

Stasis to z kolei przygodówka oglądana z perspektywy rzutu izometrycznego. Klimatem przypomina najbardziej wspomniany przeze mnie wcześniej film Pandorum. Wcielimy się w niej w mężczyznę, który wyruszył w długą podróż kosmiczną razem ze swoją rodziną. Kiedy budzi się ze stazy odkrywa, że coś poszło tragicznie źle. Statek jest opustoszały. On sam jest jedynym ocalałym. Ale czy na pewno? Gra w całości tworzona jest przej jedną osobę – Christophera Bischoff. W taj chwili walczy o pieniądze na Kick Starter i wygląda jak coś w co chciałbym zagrać.  Małe Stasis może się okazać jedną z najbardziej wciągających kosmicznych przygód ostatnich lat.

Może więc w końcu dostaniemy jakiś ciekawy, interaktywny horror w kosmosie. Wydaje się, że 2014 jest na to odpowiednią porą. W końcu twórcy klasycznego sci-fi zakładali, że na początku XXI w. wyprawy w kosmos będą codziennością. No i niech tak będzie. Nawet jeżeli miałoby się to wydarzyć tylko w wirtualnym świecie.

« MASA KULTURY 50 LAT MINĘŁO
MASA KULTURY 51 – GRAWITACJA »

Categorized Under

film gry

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts