Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(): Failed opening '/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php71/lib/pear') in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

SERIALE W RAJTUZACH. JAK SUPERBOHATEROWIE SPRAWDZAJĄ SIĘ NA MAŁYM EKRANIE?

Październik 30th, 20144 komentarze

Batman VS Joker

Filmów superbohaterskich będzie niedługo tyle, że dostaniemy od nich niestrawności. Teraz doszedł do nich jeszcze wysyp seriali. Czy warto zawracać sobie nimi głowę?

W 70. odcinku Masy Kultury wspominaliśmy przez chwilę o serialu Flash. Michałowi się podoba, mnie pilot nie powalił. Miałem jednak leniwy weekend i postanowiłem dać mu szansę… Razem z innymi serialami superbohaterskimi. Jak im idzie?

 

Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. – agenci nabrali sił

Drugi sezon serialu umiejscowionego w tym samym świecie, co filmy Marvela. Końcówka poprzedniego była niezła. Podniosła poziom. W drugim sezonie dostaliśmy przemodelowanie niektórych postaci, zmiany personalne i utrzymanie tendencji zwyżkowej.

Jest ok i podoba mi się. Coulson jest zabawny, ale mniej sztuczny, Skye nie jest już tak potwornie słodkopierdząca, a zmniejszenie skali działania S.H.I.E.L.D. wyszło serialowi na dobre.

Na wielki plus zasługuje też utrzymywanie serialu w uniwersum filmów. W przypadku wydarzeń z drugiego Kapitana Ameryki to przenikanie światów srebrnego i szklanego ekranu wyszło znakomicie. Spodziewam się, że podobnie będzie w tym sezonie z Avengers: Age of Ultron.

 

Gotham – mrocznie, ale zbyt dosłownie

Z nowych seriali superbohaterskich Gotham zaskoczyło mnie najbardziej i najsilniej wciągnęło. Podoba mi się, że serial jest bardziej brutalny i zabójczy dla swoich postaci, niż mógłby być. Dzięki temu czuć, że Gotham jest rzeczywiście miastem zepsutym do najniższych fundamentów i potrzebuje odrodzenia. Tym bardziej, że akcja toczy się w, na oko, roku 2000, więc mamy wielkie monitory, stare komórki i tym podobne elementy dodające klimatu prymitywnego brudu.

Ben McKenzie sprawdza się w roli detektywa Gordona, ale dostał paskudną rolę nieskazitelnego rycerza w lśniącej zbroi. Wychodzi z niej obronną ręką, ale bywa nudny. O wiele ciekawszy jest Donal Logue, jako Harvey Bullock. Znakomita postać i bardzo dobra kreacja.

Największą wadą, a zarazem jedną z zalet serialu są postaci znane z komiksów. Twórcy traktują je zbyt dosłownie, za mało czasu poświęcają na rozwój, za bardzo wpychają nam do gardeł nawiązania do kultowych łotrów czy bohaterów. „Jesteś jak Pingwin”, „Lubisz zagadki” OK ROZUMIEMY! To postaci z Batmana! Przestańcie już wciskać nam to na siłę! To jest spory minus.

Z drugiej jednak strony Edward Nigma, Oswald Cobblepot i Fish Mooney są postaciami tak przerysowanymi, że nadają serialowi ciekawy ton. Cała opowieść jest traktowana jako zwykły serial policyjny. Raz na jakiś czas pojawia się jednak w kadrze ktoś wyglądający i zachowujący się jak super łotr ze świata DC. Początkowo odczuwałem tu brak spójności klimatu. Później zacząłem się tym cieszyć. To trochę tak, jakby na zwykłą imprezę przyszedł ktoś w sylwestrowym kostiumie. Razi to, jest trochę tandetne, ale zmienia atmosferę całego spotkania i jeśli się w to wkręcisz, to będziesz się dobrze bawił.

Gotham wciąga klimatem i filtrowanym, ale jednak obecnym mrokiem. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się na długi i spokojny rozwój bohaterów, tylko z marszu prezentują nam ich prawie gotowe sylwetki. No i dajcie spokój temu biednemu Wayne’owi! Ile można!

 

The Flash – oby nie zwolnił

Serial, który w moim odczuciu ma największy potencjał na spadek formy. Podobnie jak Arrow, tej samej sieci i w tym samym uniwersum, jest lekko tandetny. To taka nastolatkowa fantazja o byciu bohaterem i odnalezieniu zabójców swojej matki. Klimat kojarzy mi się ze Smalville tylko bardziej na luzie i z lepszymi walorami produkcyjnymi. A to niestety niezbyt dobra rekomendacja.

Całość ratuje jednak dość skutecznie akcja, której jest sporo i która prezentuje się nieźle. Grant Gustin jako Barry Allen lubi wskakiwać w sam środek wydarzeń, a budżet serialu pozwala na pokazanie całkiem przyzwoitych scen walki (tylko te ujęcia na biegnącego Flasha wyglądają jakby były robione w garażu ;).

Boję się jednak, że bardzo młoda obsada sprowadzi Flasha na nastolatkowe manowce. To właśnie ten element rokuje największy spadek formy. Już tylko czekam na rozwinięcie wątków sercowych bohaterów.

The Flash trochę mnie wciągnął. Głównie akcją. Wszystko inne jest mocno miałkie. Póki co będę oglądał dalej.

 

Constantine – piekło czy niebo?

Telewizyjny Constantine ma najtrudniej z całej serialowej ekipy, bo po pierwsze fani mają jeszcze w ustach niesmak po ekranizacji z boskim Keanu, a po drugie to treści demoniczno-piekielne, które trzeba sprzedać z uwzględnieniem niskiej kategorii wiekowej. Póki co nie wiadomo czy twórcy wyjdą z tej zagwozdki z tarczą czy na niej.

Po pilocie serialu widać kilka plusów i minusów. Silną stroną na pewno będzie Matt Ryan, którego wersja Johna Constantine jest dużo ciekawsza, niż to co widzieliśmy w kinie w 2005 roku. Za produkcję odpowiada między innymi David S. Goyer, którego można lubić lub nie, ale do takiego projektu akurat nadaje się idealnie.

Minusy? Przede wszystkim zbyt duże tempo pilota, którego twórcy chcieli upakować w 45 minut materiał na kilka odcinków. Za dużo naraz, przez co klimat się rozmywał.

Póki co jest za wcześnie by oceniać ten serial. Ma on potencjał, ale boję się, że nie będzie tu niczego nowego, a z czasem rzucający zaklęcia Constantine zacznie być groteskowy. Obym się mylił.

 

Wspólna cecha

W nowych i wznowionych serialach jedno jest wspólne – konstrukcja sezonu. Wszystkie bez wyjątku wróciły do motywu znanego sprzed lat, kiedy to seriale opierały się na nowym przeciwniku w każdym odcinku. W Agentach S.H.I.E.L.D. i Flashu każdy epizod, to nowy super łotr z nieznaną do tej pory mocą. W Gotham bohaterowie ścigają zawsze mordercę z dziwacznym sposobem zabijania. Constantine miał póki co jeden odcinek, ale już widać ten sam schemat na bazie mapy miasta z zaznaczonymi miejscami zła. To taki sam motyw jak w pradawnym Archiwum X, Renegacie, Drużynie A itp.

Nie lubię takiej konstrukcji, bo to pójście na łatwiznę. Tworzenie schematu, na bazie którego buduje się każdy odcinek.

Na szczęście póki co seriale superbohaterskie dodają do tej sztampy też dostatecznie dużo głównej fabuły, by każdy taśmowy odcinek posuwał też nieco dalej większą opowieść. Jestem skłonny pójść na taką wymianę. Wy tworzycie długi sezon pełen powtórek z rozrywki, ale ja oglądam, bo serwujecie też główną fabułę w odpowiednich porcjach. Oby nie zaczęło się to rozmywać.

 

Ciekawostki

The Flash – super prawi bohaterowie tworzą pod ziemią gigantyczne więzienie, w którym bez wyroku sądu i udziału policji zamykają ludzi w klatkach o wymiarach 3 x 3 metry. Szlachetne.

Gotham – detektywi Gordon i Bullock są specjalistami w swojej dziedzinie, ale ich umiejętności dedukcyjne nie pozwalają domyślić się, że balon metereologiczny kiedyś musi spaść na ziemię. Grawitacja panowie, grawitacja.

Constantine – John Constantine zamyka sam siebie w szpitalu psychiatrycznym, by lekarze pomogli mu zapomnieć. Później kłóci się z nimi gdy próbują to zrobić.

Agenci S.H.I.E.L.D. – agent Coulson rzuca na prawo i lewo swoim tytułem „dyrektora agencji”, ale żadnej agencji przecież już nie ma! To jest zbieranina wariatów, których w najlepszym razie można porównać do samotnych mścicieli, a w najgorszym do terrorystów.

Podobnie dziwne podejście do swojej działalności ma Hydra. To super tajna organizacja przestępcza mająca korzenie w III Rzeczy, która na ścianie swoje laboratorium przykleja wielkie logo z trupią czaszką. Subtelnie. Jak wejdzie kontrola fiskusa, to się zdziwi :D

« MASA KULTURY 70 – MARVEL VS RESZTA ŚWIATA
GRY, KTÓRYCH MOŻECIE NIE ZNAĆ, A ZNAĆ POWINNIŚCIE – AKCJA »

Categorized Under

Polecam serial

Post tags

About Szymon Adamus

» has written 105 posts

  • igimat

    Być może jako osoba której podobał się kinowy Green Lantern nie powinienem zabierać głosu, ale wszystkie te seriale mnie bawią (co do Constatntine jeszcze nie zdecydowałem) i dopóki tak jest mam zamiar je oglądać. A ostatni odcinek Flasha z relacją Barry’ego z Felicity był absolutnie rewelacyjny i w przeciwieństwie do podobnych wątków z Arrowa, naprawdę dobrze poprowadzony

    • Odcinek mi się bardzo podobał, ale znów głównie dzięki akcji. Te całe miłosne perypetie są po prostu za bardzo eksponowane. Nie ma odcinka, żeby Barry nie robił maślanych oczu do swojej koleżanki. Zresztą sam ten wątek, to taka sztampa, że aż głowa boli :)

      Felicity wyszła świetnie i rzeczywiście było ok, ale to była jednorazowy gościnny występ.

      Ale wizualnie w tym odcinku dali radę. Ciekaw jestem przy którym odcinku skończy im się budżet na takie efekciarstwo :)

  • POLIP

    „Agenci” się fajnie rozkręcili. Jeżeli zaakceptujemy ich rolę zapychacza między dużymi produkcjami Marvela – ogląda się dobrze, bo przynajmniej w jakimś tam stopniu przebywamy w uniwersum Starka, Capa itd. Z tej drogi zrezygnowało DC i to był błąd, ponieważ po pierwsze, mieliby z głowy dwa originy, a dwa – łączenie serialowego i kinowego świata jest po prostu atrakcyjne dla widzów! Co do „Agentów” jeszcze – zapowiedź „Inhumans” stawia całą aferę z alienowym pochodzeniem Skye i jej ojczulka w zupełnie nowym świetle. No, przynajmniej tak to się zapowiada wg nerdów internetowych, a jest w tym sporo sensu.

    W kwestii „Gotham” – strasznie, ale to strasznie wkurza mnie kumplowanie się Gordona z młodym gackiem. No helloł, to przecież tylko bogaty gnój, któremu zabili rodziców. Na razie nie reprezentuje sobą nic, ma być rozpuszczony, wstrząśnięty itp. A wg twórców on już rozkminia wszystko niczym miniaturka najlepszego detektywa świata, zaraz go jeszcze Gordon będzie szkolił i uszyje mu nietoperzowe wdzianko. Zdaję sobie sprawę, że pokazywanie młodego Wayne’a na ekranie poprawia oglądalność, ale jego wątek winien być grubą krechą od głównego oddzielony.

    • Agenci – a mi się „malunki” Coulsona kojarzą z czymś cyfrowym i ciekaw jestem czy trop obcego pochodzenia nie jest mylący, a okaże się, że to coś w związku z Ultronem.

      Gotham – też wolałbym żeby go w ogóle nie było. Zresztą Pingwina i Nigmy w takiej postaci też. Wolałbym wolny, spokojny rozwój postaci i dążenie do „zakapturzonych wariatów”. Niemniej jeśli wątku Wayne nie pociągną jeszcze dalej, to jest do zdzierżenia. Boję się tylko, że pójdą w stronę robienia z Batmana mesjasza, który zszedł na ziemię jako ostatnia nadzieja Gotham :(