MASA KULTURY – MISTRZ KULINARNYCH PORÓWNAŃ

Sierpień 22nd, 201620 komentarzy

harley

Szymon posiada pewien specyficzny dar.

Oglądaliśmy Suicide Squad i Jasona Bourna. Graliśmy w Invisible Inc. i słuchaliśmy świetnej playlisty – Compress Da Audio 1996 na Spotify. Więcej grzechów nie pamiętam, ze wszystkich jestem dumny i obiecuje ogrywać, oglądać i czytać więcej.

POBIERZ MASA KULTURY – MISTRZ KULINARNYCH PORÓWNAŃ

 

A w odcinku:

  • Legion Samobójców – czy czasem można zjeść wegańską babeczkę z tofu?
  • Jason Bourne – agent Matt Damon powrócił z kosmosu,
  • Invisible Inc. – cyberpunkowa gra skradankowo – turowa,
  • Playlista Compress Da Audio 1996 na Spotify.

Żurka szukajcie na youtube i Facebooku.

Zapraszamy na naszą wypasioną Grupę na FB!

W tle podcastu użyto muzyki ROYALTY FREE MUSIC by BENSOUND Archiwum podcastów znajdziecie tutaj. Zapraszamy, do subskrybowania nas na iTunes.

Post tags

  • dhoine

    Compress Da Audio – dzięki chłopaki. Łzy nostalgii, które płyną po moich policzkach mają kształt ikonek KAZYY i NAPSTERA.
    Co do ziemniaka – raczej jesteście ziemniakem wychodowanym przez Marka Watneya na Marsie. Ziemniakiem który ratuje mu życie i tym samym daje radość wszystkim ludziom na Ziemii.

  • Darius

    Hej,byłem królem trollingu marnych nauczycieli informatyki pod koniec lat 90, mój ulubiony numer to: robiłem screeanshota pulpitu razem ze wszystkimi folderami ładnie poukładanymi,następnie czyściłem cały pulpit łącznie ze schowaniem paska startu Windows i ustawiałem wcześniejszego screena jako tapetę na pulpicie :), następnie obserwowałem jak nauczyciel z dobre 30 min klika w foldery albo pasek startu który był tylko screenshotem, bardzo fajny odcinek,słucham was dopiero od 100 odcinka ale już jestem fanem pozdrawiam…

    • Michał Bakuła

      naprawde czyściłeś pulpit…?

  • Dagmara Kuliś

    Oficjalnie stwierdzam, że jesteście jak belgijska frytka z mojej ulubionej fryciarni, gdzie pan w białym kitelku sam obiera i tnie ziemniaki, taka idealnie wysmażona dwa razy w odpowiedniej temperaturze, podana z domowym sosem „tartaar” ;-)

    A playlista nostalgiczna, ach. Też słuchałam Jeremiego na Winampie. I też byłam w klasie informatycznej – tylko że my cały pierwszy miesiąc pierwszej klasy liceum rysowaliśmy algorytmy na kartce ;-) A potem programowaliśmy w Pascalu ;-)

    Z innej beczki – oglądaliście kiedyś Gilmore Girls? W popkulturowym świecie poruszenie z racji nadchodzącego w listopadzie „re-union season”, więc jak nie widzieliście, to przy niejakim poświęceniu zdążycie obejrzeć do listopada ;-)

    • Ooo, to teraz mi połechtałaś co nieco! Kocham frytki! One mnie co prawda nienawidzą, ale ja je nadal kocham. W czasie urlopu w Amsterdamie żywiłem się wyłącznie nimi.

      Gilmore Girl – no jaha! Wspominałem kilka razy w podkaście, że ja zawsze lubiłem treści dla dziewczyn i gilmorki były jedną z nich :D Co prawda w późniejszych sezonach główne bohaterki zaczęły mnie już niebotycznie wkurwiać, ale do tego czasu zdążyłem je polubić. Netflixowy powrót może być ciekawy.

    • Dagmara Kuliś

      O, jakoś nie zarejestrowałam. Teaser był całkiem ok – choć Rory trochę dziwnie brzmiała. Przyznam, że dawno na nic tak nie czekałam – uwielbiam GG, między innymi za te wszystkie nawiązania popkulturowe.

      No i najważniejsze pytanie – jesteś Team Logan, Team Jess czy Team Dean? ;-)

    • Team Luke :)

      W GG zawsze bardziej interesowała mnie Lorelai niż Rory. Alexis Bledel jest tak słodko pierdząca, że po kilku sezonach miałem jej serdecznie dość :)

    • Dagmara Kuliś

      Team Luke to oczywistość :-D (choć Luke bez czapki zawsze trochę mnie przerażał)

      Zapewne zależy to od perspektywy, z jakiej się ogląda. Ostatnio oglądałam GG od początku, bo są na Netfliksie, i strasznie zdziwiło mnie, że na początku Lorelai ma 32 lata. Tyle co, ekhm, ja… Jednakowoż jakoś ciężko mi się utożsamiać z samotną matką – łatwiej z Rory, bo jakby na to nie patrzeć doświadczenia bycia dziewczęciem w wieku lat nastu w liceum, a potem na studiach są mi bliskie ;-) Dlatego też bardzo ciekawi mnie ten nowy sezon, bo będziemy z Rory w tym samym wieku.

    • Fajnie by było gdyby podeszli do tego ambitnie. Pokazali prawdziwe życie po iluś tam latach z realnymi, a nie serialowymi problemami.

    • Dagmara Kuliś

      Niby tak, ale ten serial nigdy nie był zbytnio realistyczny. Wystarczy zobaczyć, co one jedzą i jak wyglądają… ;-)

    • Jasne, ale od tamtej pory wiele się w telewizji zmieniło. Teraz to najlepsze miejsce na poruszanie poważnych, życiowych kwestii.

      Niech sobie jedzą co chcą. To błahostka. Chodzi o to, by nie szli w tanią, prostą sensację, tylko pokazali prozę życia. Te postaci by do tego pasowały.

      Coś jak ostatni odcinek Cudownych Lat tylko przez cały sezon. To by było znakomite.

  • Konrad Wiśniewski

    Trochę wstyd przyznać ale niestety wielu z tych piosenek ze składanki przez długi czas nie znałem. Z drugiej strony kiedy internet wchodził to ja byłem jeszcze w podstawówce (czyli 5 albo 6 klasa) i niestety średnio siedziałem w muzyce. Bulls at Parade poznaełem dopiero lata później przez Guitar Hero a Sweet Dreams Mansona była pierwszą piosenką jakiej nauczyłem się na gitarze. Za to Amisz Paradise pamiętam. W ogóle niewyjaśnionym fenomenem dla mnie jest to, że nawet przed Social Media, przed FB, BA, w pewnych kwestiach nawet przed internetem, pewne rzeczy po prostu rozprzestrzeniały się po całej Polsce. Dzisiaj wiadomo, wykopy, Fejsik, lajkowanie i te sprawy ale dawniej jak coś miało się rozejść po świecie to rozchodziło się jakąś siłą natury :D.
    Osobiście SS sobie odpuściłem, zbyt wiele opinii o słabiźnie tego filmu więc prawdopodobnie jednak poczekam na „promocję” w takiej fajnej wypożyczalni :P.

    • Kiedyś było mniej treści i wszystko co dobre, dziwne czy wyjątkowe niosło się naturalnie, bo po prostu wszyscy o tym mówili :)

      A konkretnie Amish Paradise wypromowało MTV, które tym katowało.

  • Marek Bolesta

    Kurcze, „problem” z fb grupą jest taki, że znam Wasze opinie już przed odcinkiem ;p Do tego dodajmy, że w te lato, mało która premiera mnie interesuje. Na SS bardzo nie chce iść, ale WSZYSCY o nim mówią i już mam zaszczepioną myśl, że „trzeba” sprawdzić. Myślę, że się powstrzymam.

    Jedyne, co ostatnio obejrzałem to Rekiny Wojny i to polecam. Todd Phillips zrobił lajtowy film „scorsesowy”. I jakkolwiek okropnie to brzmi – jest to fajna produkcja, a nie zrzyna (a Jonah Hill jest świetnym aktorem).

    Mixtape/playlisty to bardzo fajny koncept, którego nigdy nie wykorzystałem :) Potrafię słuchać tylko albumy jako całość (stąd nie pamiętam nawet nazw utworów).

    Copernicon – trochę strach o tym pisać, bo z jednej strony chciałoby się, żeby wyszedł taki mini (lepiej większy) zlot, a z drugiej nikt nie chce być tym, co „coś tam pisał, że może/chyba/chciałby będzie, a nie było”. Tak czy inaczej trzymam kciuki ;p

    PS Ewidentnie macie pecha, że premiera Flasha nie zbiega się z imprezą – frekwencja byłaby wtedy zapewniona.

  • Narcissa

    Suicide Squad to trochę temat rzeka. W większości się z Wami zgadzam. Film to straszny średniak, ale do obejrzenia na luzie w kinie się nadaje. Historia Harley Quinn po prostu boli (po co te elektrowstrząsy ja się pytam). Rozumiem, że musieli wcisnąć na szybko origin każdego, no ale takie pójście na łatwiznę to po prostu dramat. No i ten na siłę wciśnięty Joker, który wygląda jak rasowy gangster i w sumie nic więcej.
    Szkoda, bo film mógł być naprawdę niezły gdyby nie zaczęli go przerabiać na ostatnią chwilę.
    Szczerze, Wasza propozycja fabuły jest o wiele lepsza.
    Nie wiem czy widzieliście animację „Batman: Assault on Arkham” opowiadający o Suicide Squad. Jeśli nie, polecam. Mają prostą misję do wykonania, (nie jakieś nadprzyrodzone moce przeciw sobie). Świetnie przedstawiony Joker i miałam nadzieję, że może właśnie film trochę się tym zainspiruje. Byłoby o niebo lepiej.
    Szymon, Twoje porównania kulinarne są idealnie trafione ;)

    • Dzięki. Cieszę się, że Ci smakują :)

      SS – to o czym piszesz, mniejsza skala, to była jedyna droga dla tego filmu. Z jakiegoś powodu Hollywood jednak nie umie już tego robić. Myślą, że nie da się zrobić dobrego, ekscytującego kina akcji ze skalą mniejszą niż globalne zagrożenie i koniec świata. A przecież taki jest Raid, Dredd, Taken… Nawet The Dark Knight, którym złoczyńca w najgorszym wypadku zagraża jednemu miastu.

      To plus niezdecydowanie producentów w kwestii tego co chcą właściwie zrobić, sprawiło, że film jest jak potwór Frankensteina. Patrzenie na niego może być w pewien pokręcony sposób przyjemne, ale dłużej sam na sam z nim przebywać nie chcę.

  • Paweł

    Czy ja słyszę vapowanie? Panowie!

    • Nope. Przesłyszałeś się.

    • Paweł

      Cieszę się :)
      I dzięki za odcinek :)