Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(): Failed opening '/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php71/lib/pear') in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

MASA KULTURY 89 – GUMA TURBO I GOŁA BABA

Lipiec 20th, 2015129 komentarzy

veronika

Macie tazosy na wymianę?

W sieci sklepów Biedronka niedawno zostały wprowadzone do sprzedaży gumy Turbo. Wyglądają one i smakują identycznie jak w latach 90. (czytaj: smakują jak podeszwa). Ten retro rarytas został wykupiony w kilka dni. Jest popyt na lata 90. Michał z Szymonem zastanawiają się, co właściwie pamiętają z tamtych czasów… kolekcje tazosów, betonowe boiska, blaszane place zabaw i karty telefoniczne. Zapraszamy do wycieczki wehikułem czasu. Cofamy się o jakieś 20 lat i przypominamy sobie jak żyło się w Polsce w pierwszej dekadzie po odzyskaniu wolności  oraz jakich gołych bab szukało się w internetach.

Nie zabraknie też relacji naszego wysłannika sprzed monitora, na którym oglądał targi Comic Con 2015.

POBIERZ 89 ODCINEK PODCASTU MASA KULTURY

 

Zapraszamy na naszą wypasioną Grupę na FB!

Garść linków do różnych rzeczy, o których rozmawiamy:

Pamiętajcie. Kto nie głosuje ten nie nabiera Masy!

Dlatego koniecznie zagłosujcie w starciu na symbol wczesnych lat 90. – dresy kreszowe (Michał) vs pegasus (Szymon). A przrgrany obejrzy to cudo – Bitwa pod Wiedniem.

W tle podcastu użyto muzyki Kevina MacLeoda (incompetech.com) Archiwum podcastów znajdziecie tutaj. Zapraszam też, do subskrybowania nas na iTunes.

 

« ANT-MAN – MARVEL ZNOWU TO ZROBIŁ!
MASA KULTURY 90 – CO TAM U CIEBIE? »

Categorized Under

podcast Polecam

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts

  • Joanna Kęsicka

    Zdecydowanie dresy kreszowe! Bo przecież pegasus dotyczył głównie dzieciaków, stąd sentyment wielu, ale dresy rzeczywiście nosili wszyscy wszędzie, nie tylko w Polsce, więc lepiej dookreślają ten okres :)

  • Mandous

    Plakaty z Bravo i Popcornu, słomianka z wycinkami z Robina z Sherwood, cała pierwsza seria obrazków z gum Turbo, puszki, naklejki i mały Mando :-)

    • Szymas

      Ale odjazd :D :D :D

    • Mandous

      Puszki po którymś upadku i już mi się ich nie chciało widać na nowo układać :-) Jeszcze zajebisty globus, który był prawie w każdym domu :-) A tu jeszcze jedno zdjęcie z puszkami w tle. Niestety nie mam całych zbiorów ale tu widać, że miałem specjalną półeczkę nad drzwiami i takie półeczki na całej jednej ścianie były a mieszkanie bardzo wysokie. Nad lewą dłonią czarno-białe zdjęcie Cobry i naklejki z Rambo <3

    • Szymas

      Kurde, u mnie było ich (tych puszek) jednak dużo mniej :) Ale chociaż też miałem taki globus ;)

    • Mandous

      U mnie to było tak, że zacząłem zbierać ja i kuzyn ale szybko to się przerodziło w rywalizacje na linii mój ojciec i mój wujek. Ojciec jeździł po świecie i kupował po jednym napoju z każdego rodzaju. Serio w piwnicy mieliśmy cały zapas i piło się w niedziele do obiadu. Kolorowe to to jak z bajki. Nazwy owoców jakich nie słyszałem. Inny świat. I trochę się z tych puszek nauczyłem :-) Ojciec jak widział na mieście kogoś z puszką jakiej nie miałem to bywało, że szedł za nim pół miasta i czekał aż ten wypije i wyrzuci (co czasem się kończyło wcześniejszym zgnieceniem i było po puszce :-)). Ogólnie starego w tamtych latach zdrowo poniosło. Przynajmniej wiem po kim mam zbieractwo w genach.

    • Ej ale na drugie j focie wypisz wymaluj młody mcgiver

    • Mandous

      Ostatnio gdzieś mi mignęła fota młodego Rona Jeremy i miałem ci pisać, że kurde podobny do ciebie. Znaczy to nie jest odbicie piłeczki. Tak mi po prostu przypomniałeś :-)

    • Mandous

      Z twarzy podobny jakby co :-)

    • Ale, że Ron Jeremy? Cholera, liczyłem chociaż na The Hoffa :P

      No normalnie wypisz wymaluj:
      http://img.over-blog-kiwi.com/0/12/18/87/201209/ob_fce09cf157112b26449b01f2241cd965_bio1x.jpg

    • Mandous

      Mówiłem młodego :-) Ale w sumie mogło tak mi się tylko skojarzyć :-)
      http://www.refinedguy.com/wp-content/uploads/2012/07/young-ron-jeremy-mustache.jpg

    • Szymas

      Przynajmniej możesz mówić żonie i znajomym, że to wszystko wina ojca. A ja cholera syn wyrodny… nikt nie zbierał, a ja prędzej ciuchy wyrzucę, niż książki czy kolekcje pokemonów i innych pierdół z dzieciństwa :D

  • Oczywiście ze Pegasus!

  • ribel.
  • Szeryf gęś

    „Muki” nie mieliśmy, ale były „karniole” za zepsucie powietrza i „lapy”, czyli karczycha z zaskoczenia. Każdy dostawał nawet dziewczyny. Oprócz „Świata wiedzy” zbierało się jeszcze „Encyklopedie Gutenberga”. Kuzyn zbierał „Rajd Paryż-Dakar” czy jakoś tak, grzbiety tworzyły rysunek. Szczytem mody była fryzura „na grzybka” i koszula flanelowa. Veronici nie kojarzyłem z tego okresu, ale za to była Sung Hi Lee, Patricia Ford i oczywiście Pamela Anderson, z naszego podwórka to Kasia Figura. Jeżeli nie latałem po placu to ciorałem na C64. A „Koło fortuny”, gdy już udało się załadować, było pierwszą party game. Było disco polo, ale też objawieniem był hip hop. Kto nie spiewał „Scyzoryka” Liroya, ku przerażeniu rodziców.

  • waniah

    Oprócz muki była jeszcze siarczysta lepa. Po strzale w karczycho, wypowiedziany z wyższością komentarz, Dzień bez lepy, dzień stracony. Mieszkam niedaleko granicy z Niemcami. Co dodatkowo skutkowało działająca w okolicy mafią, towarami za grosze z jumy. Wycieczkami Niemców- byłych mieszkańców wysiedlonych z terenów Dolnegosląska. Straganów z gipsowymi krasnalami.
    Wypasiony salon z automatami na dworcu we Wrocławiu

  • Szymas

    A głos oddaję na Pegazusa i Terminatora (czarna wersja Pegazusa dostępna na rynkach w całej Łodzi!) =)

  • Szymas

    OMG. Mam dwa ogromne deadline’y na jutro, jestem w d***e ze wszystkim, a zamiast pracować przesłuchałem 80 Waszej rozmowy. A jakby tego było mało, po zastopowaniu napisałem 2 strony A4 (TNR 12, Interlinia 1) komentarza oO WTF!?

    W okolicy 1996 karteczki wychodziły już z mody. Czasem pojawiały się jeszcze jakieś fajne sety, które TRZEBA było mieć, ale większość osób miała wówczas tak wielkie kolekcje, że „nowym” nie opłacało się tego zbierać :)

    Co do tazo’sów, to nie wszystkie dało się składać. Chyba tylko SW miały te wcięcia. Inne były po prostu okrągłe. Grube lub cienkie. Zwyczajne, świecące w ciemności, z obrazkiem 3D lub z naklejką.
    A gier z tazo’sami było wiele. Zazwyczaj układało się z nich wieżę i zbijało ją albo układało dwa tazo’sy, jeden na drugim i rzucało nimi o ziemię. Jeżeli się przewróciły (z awersu na rewers lub na odwrót), rzucający zgarniał oba ^^
    To samo robiło się później z takimi grubymi kartami z piłkarzami z chipsów.

    Nie tylko Lays były popularne. Cheetosy też. A ja ubóstwiałem Chio Chipsy z kartami z Dragon Balla. Wydawałem na nie całe kieszonkowe, otwierałem wszystkie paczki, by zgarnąć karty, a same chipsy zazwyczaj lądowały w koszu, bo u mnie w domu nikt nie był w stanie zjeść w przeciągu 2 dni 10-15
    paczek ^^
    Do tej pory mam wszystkie karty DB i setki pokemon tazo!

    „Świata wiedzy” nie zbierałem, ale miałem coś analogicznego z „wiedzą dla młodszych”. W tej serii zawsze był taki test z czarnymi kółkami przy odpowiedziach i długopis, który świecił po przyłożeniu go do kółka przy poprawnej odpowiedzi :)

    Szymon czytał „Świat wiedzy”? :D Wow! :D
    Znam masę osób, które zbierały te „encyklopedie”, ale to jeszcze miało jakiś sens. Najbardziej mi żal osób, które zbierały kolekcje od Hachette :D Te samochody / szkielety / samoloty / lalki / zestaw porcelany itd. By ułożyć jeden model samochodu, trzeba było kupić 150 numerów gazety po 15, 20 lub więcej złotych za sztukę ^^

    Kart od telefonów nie miałem za wiele, bo w domu szybko pojawił się telefon stacjonarny. Za to puszek od piwa miałem całą masę. Stały dumnie na szafkach w kuchni i na segmencie w pokoju ^^

    Pracuję z dziećmi i mogę potwierdzić, że one cały czas grają w ciuciubabkę, chowanego, berka, zbijaka, klasy, gumę, państwa-miasta, bazy, dom, sklep, podchody, gimnastykę na trzepaku, 21, oczko itp.

    Co do betonowych / asfaltowych boisk, to z tego, co obserwuję, nadal jest ich cała masa :) W moim liceum do tej pory jest tylko takie boisko.

    Zjeżdżalnie to jakiś dziwny fenomen. Zawsze miało się przez nie poorane plecy, ale człowiek i tak zjeżdżał w kółko :) Skoki z huśtawek też były masakryczne. Na osiedlu obok dało się skoczyć z huśtawki do piaskownicy… tylko był mały problem, bo tę otaczał betonowy próg, a architekt był na tyle wredny, że umieścił go w miejscu, w którym lądowała większość dzieciaków :P

    U nas to walenie w ramię nie nazywało się „muka”. Było sporo podobnych „rytuałów”. Walenie w czoło wywoływało się słowem „łoś”. Było jeszcze walenie w ramię, w plecy, w udo, kuksaniec w brzuch i cios dwoma, poślinionymi palcami (środkowym i wskazującym) w przedramię.

    Złote myśli wcale nie były tylko dla dziewczynek i grzecznych chłopców :> W ogóle trzeba rozróżnić dwa rodzaje ZM: jeden z nich zbierał jakieś cytaty / sentencje / rysunki, a drugi zawierał pytania! Cholernie dużo pytań! :) I służył np. do zbierania danych adresowych, telefonów i innych informacji od fajnych lasek :D Potem człowiek czytał, że taka Kasia czy Asia to najbardziej lubi kolor niebieski, biologię róże, kotki i liczbę 8… i fantazjował ^^
    Moje ZM z gimnazjum mam to do tej pory! I mam ochotę ryczeć ze wzruszenia, gdy co kilka lat trafiam na nie w czasie remontu czy wielkich porządków, bo jeden kumpel wkleił mi tam CAŁĄ swoją kolekcję naklejek z pokemon tazo, którą zbierał przez cały rok i która gwarantowała mu szacunek całej szkoły :O ;( :O

    Poza Turbo było sporo innych gum z naklejkami, obrazkami i tatuażami! W ogóle tatuaże ze słodyczy były zajebiste!! Te mroczne obrazki, którymi ozdabiało się całe ciało… <3

    Te ramki z piaskiem nadal można kupić nad morzem. I to w różnych rozmiarach, z różnym kolorem wody ;)

    Pierwsza rzecz, którą samodzielnie robiłem w Internecie, jeszcze w kafejce, to szukanie informacji dot. Dragon Balla :) Ściągałem teksty i obrazki na dyskietki, a potem chwaliłem się newsami w szkole.

    A pamiętacie salony gier? Wrzucało się złotówkę lub dwa złote i nawalało się w Tekkena, Mortala, Street Fightera, Soul Calibour, Time Crisis… Albo salony z konsolami? :D U mnie był taki jeden na osiedlu i jeszcze prowadziła go siostra kumpla, więc często tam gościłem.

    Wydania gier RPG z CDP były mega. Mój kumpel do dziś ma te wielkie pudła :)

    Jezuuuuu… „Randka w ciemno”! Wyparłem to z pamięci :D To była taka guilty pleasure… Wypowiedzi ludzi były tak żenujące, że dyskomfort psychiczny zżerał mnie od środka, ale z drugiej strony było w tym coś intrygującego. „Czar par” już nie był taki fajny.
    „Koło fortuny” było nudne, ale i tak się to oglądało. Za to „Wielka gra”, „Jeden z dziesięciu” i „Miliard w rozumie”… WOW… człowiek to oglądał i czuł się taaaaaaaaaaaaaaaaaaakiiiiiiiiiiiiiiiiii mądry, gdy cokolwiek zrozumiał i zapamiętał.

    U mnie na ośce robiliśmy jeszcze kilka innych rzeczy:
    1. Wielogodzinne rysowanie kredą (lub białym kamieniem czy czerwoną cegłą). Kreda przydawała się też do gry w wisielca i klasy.
    2. Gra w dom / sklep / bazę / miasto / poligon / wojnę. Każdy tworzył sobie swoją bazę w jakichś krzakach i kolekcjonował w niej różne wartościowe towary, tj. piach, czarną ziemię, wodę, liście, trawę, kamienie, pokruszone kawałki czerwonej lub białej cegły, mech, skorupy ślimaków itd. itd. itd. Trzymało się to w pustych kubkach po jogurtach, pustych paczkach chipsów, pociętych butelkach i handlowały się tym wszystkim z innymi uczestnikami zabawy. A gdy kolekcjonowanie towarów i handel zaczynały się nudzić, zaczynało się sabotowanie cudzych baz – kradzież towarów, zalewanie ich wodą, niszczenie.
    3. Mortal Kombat / Tekken / wstaw tu nazwę innej popularnej bijatyki. Przez dzień, dwa, trzy, dziesięć kolekcjonowało się patyki, sznurki, kamienie itp. oraz budowało z nich różnego rodzaju bronie: od włóczni, poprzez miecze, morgensterny i kiścienie, a na łukach i procach kończąc. Następnie organizowało się pokazy zastosowania owych broni: każda osoba / drużyna przez dwie minuty machała swoją bronią, naśladując ruchy wojowników z filmów akcji, a następnie albo wybrane jury albo wszyscy razem ustalali, kto zorganizował najlepszy pokaz. Gdy pokazy zaczynały się nudzić lub gdy nie można było ustalić zwycięzcy, dochodziło do rękoczynów. Oczywiście z wykorzystaniem stworzonej wcześniej broni ^^ Kiedyś z porządnego drąga, twardej gliny i zaostrzonych patyków zrobiłem sobie taką gwiazdę zaranną, że nikt nie chciał ze mną walczyć :<<
    4. W czasie pobytów na wsi grało się jeszcze w "jabłka". Każdy ostrzył sobie patyk, nabijał na niego jabłko i tak nim machał, by jabłko wyleciało w powietrze. Zasady gry były proste:
    Wariant 1: Czyje jabłko poleci najdalej?
    Wariant 2: Czyje jabłko trafi w cel?
    Wariant 3: Bierzemy krótsze kije, mniejsza jabłka, celujemy w siebie nawzajem i sprawdzamy, kto więcej razy oberwie ^^
    5. Marchewa. Zwijało się ręcznik lub ścierkę w „marchewę” i starało trafić nim inną osobę. Cheaterzy dodatkowo namaczali ręcznik, by ciosy były bardziej bolesne. Raz tak oberwałem, że moje udo przez ponad miesiąc było fioletowo-zielone.
    6. Haki. W to graliśmy głównie w szkole podstawowej i gimnazjum. Masa osób kładła się na podłodze w korytarzu i „podhaczała” jedną lub dwie, które próbowały przejść z jednej strony korytarza na drugą. Oczywiście chodziło o to, by jak najbardziej brutalnie przewrócić tych, którzy próbowali przejść. A gdy przechodzący się wkurzali, to celowo skakali na nogi i deptali leżących.
    6. Chodzenie po drzewach! To była jazda! Kto wyżej, kto szybciej, kto się nie połamie, skacząc z samej góry :) W mojej pamięci zapisały się przede wszystkim orzech na pobliskim osiedlu oraz płacząca wierzba pod mięsnym. Ostatnio mijałem tę wierzbę i nie mogłem uwierzyć, że kiedyś wchodziłem na jej szczyt… Teraz siłą by mnie tam musieli wciągać :D

    • Szymas

      W między czasie przypomniało mi się jeszcze to, że masa dzieciaków oglądała Disco Relax (niedziela o 10:00?) i Disco Polo Live (nie wiem, czy nie w sobotnie wieczory… to już w latach 90-tych była trochę siara). A potem nuciliśmy te absurdalne piosenki godzinami.
      Hitami tamtego okresu stały się na pewno Eiffel 65 – Blue (Da Ba Dee) i Scatman John – Scatman’s World. Z drugiej strony cholernie popularni byli też Krzysztof Krawczyk i Bohdan Smoleń. Oj szalałeś, szalałeś, Widziały gały, co brały, Disco, disco u Bodzia disco, Amerykańska gra, Ani be, ani me, ani kukuryku…

      Btw Rocznik 89.

    • Szymas

      Zawaliłem przez Was deadline, poświęciłem kilka godzin na pisanie komentarza, a tu zero odzewu… zaraz napiszę do wszystkich znajomych i krewnych, by Was odlajkowali. O.

    • Jesteś za to wspomniany na końcu nowego odcinka ;)

    • Szymas

      Nowej Masy jeszcze nie skończyłem, ale lepiej niech to będzie prawda i lepiej, byście poświęcili mi czas antenowy za co najmniej 100 000 $$… w przeciwnym wypadku rzucę pracę i doktorat, by zostać asasynem i zlikwidować Słońce Hollywoodu…

    • Bez żartów z wodza!

    • Szymas

      Ta zniewaga krwi wymaga…

      Nie było ani odpowiedzi na komentarz ani wymaganego czasu antenowego… wciskam czerwony guzik, ogłaszam stan wyjątkowy i rozpoczynam przygotowania do wyeliminowania celu.

  • Dagmara Kuliś

    Ach, jaki spacer przez memory lane! Nadrabiam pourlopowo i wspominam dzieciństwo, które wypadło mi idealnie jak Wam, bo ja również rocznik 84.

    Karteczki na Dolnym Śląsku się zbierało. Moja mama nadal robi listy zakupów na tej makulaturze, którą zebralyśmy razem z siostrą :-D W szkole zyskiwało się dzięki rzadkim okazom szacun – tak jak za pomocą zeszytów Herlitz.

    Tazosy były dla chłopaków, więc nie zbierałam, ale WWF tak! I NIKT nie miał pierwszej naklejki z pandą – wszyscy moi znajomi mieli niekompletne albumy właśnie przez pandę. Cholerna panda. Zbierałam też figurki z kinder-jajek.

    Świat Wiedzy też miałam – najpierw był bój o segregatory, a potem tak strasznie nie chciało mi się rozrywać tych zeszytów i wkładać, że zbierały się na kupie i w wakacje spędzałam cały dzień na rozrywanie i układaniu. Potem Świat Wiedzy poszedł na śmietnik. Parę lat później kupowałam Gazety Wojenne :-D

    Na podwórku oprócz rowerów królowały też wrotki, a potem rolki. Jako jedyna na podwórku zamiast metalowych wrotek przyczepianych do butów miałam wrotki z butami jak z hamerykańskich filmów i wygrywałam w nich wszystkie wyścigi :-D A na placu zabaw były jeszcze drabinki, z których ciągle ktoś spadał. Sama spadłam w wieku lat 6 bodajże i złamałam sobie rękę. Oczywiście, żuło się gumy Turbo i Donaldy, jadło Kukuryku i piło Frugo. A, i jak przyszła moda na górale, to miałam rower 10,5 – czarny mat ze złotym napisem, oł je. Jak tu: http://st2.static.bikestats.pl/00/b16500-u17910_orig.jpg?1387525763

    Złote myśli funkcjonują nadal – przynajmniej w Belgii :-D

    Ach, wyprawy do Makro! Jako że jestem z miasta, które długo nie miało supermarketów, wyprawa do Wrocławia do Makro to było święto :-D Zawsze miałam nadzieję, że wreszcie tym razem rodzice kupią mi pudło snickersów, ale nigdy tak się nie stało (trauma z dzieciństwa…). I pierwsze schody ruchome w Solpolu – to był szał! Szło się jeździć schodami :-D A potem do McDonalda na lody z polewą czekoladową.

    No i oczywiście internet i modem. Ten dźwięk, ten dźwięk, który trzeba było zagłuszyć przed rodzicami, a potem pilnować, ile impulsów poszło. No i stanowczo IRC i ICQ oraz Diablo na battle.necie. Długie godziny, drogie godziny, za które potem trzeba było oddawać z kieszonkowego. A potem w 99 r. bodajże Tepsa wprowadziła pakiet 30 h w miesiącu i siedziało się z zegarkiem godzinę dziennie albo oszczędzało na kolejny dzień :-D

    Świetny odcinek, Panowie! A w pojedynku głosuję na dresy – bo Pegasusa nie miałam i nie mam do niego jakiegokolwiek sentymentu. Dresu też nie miałam, ale jednak to ważna część kultury :-D

    • Dresy – ważna część polskiej kultury

      Trudno się nie zgodzić :D

    • Schody ruchome! Tak to była atrakcja. Mnie mama zabrała do tunelu ppod dworcem w Gdańsku, gdzie takie schody były. Ale to był czad :)

  • avatar25

    Głosuje na Dres :) Konsoli nie miałem :( co nie znaczy, że pozytywnie wspominam.

  • waniah

    Drobne uzupełnienie.
    Dziwny teleturniej Kant Gigant.
    Seriale młodzieżowe;
    Eerie Indiana czyli Dziwne Miasteczko,
    Partnerzy serial o adoptowanym chłopcu karatece.
    Angielska wersja Ulicy Sezamkowej.
    Animowany serial Kleszcz.
    Polskie wynalazki: Tajemnica Sagali i Dwa Światy. Maszyna zmian.
    Programy:
    30 ton lista lista przebojów,
    lalamido czyli porykiwania szarpidrutów
    oraz Jan Nowak ręce które leczą

    • igimat

      Wow, myślałem już że jestem jedynym który jeszcze pamięta tutaj Earie Indiana.
      Obok paszportu polsatu był jeszcze Przygarnij Kropka TVN :D (choć nie pamiętam nawet już jak to działało, poza tym że przyklejało się jakieś badziewie do ekranu)

    • No przyklejało się, a oni kropka nadawali niby. I jak pod kropkiem był kropek to naklejka się ładowała i zmieniała kolor. Z tym, że to nie bardzo działało. Dlatego akcja nie wróciła. A paszport Polsatu to absolutny kult w czym pomogli też „Chłopaki nie płaczą”

    • Szymas

      Miałem tych kropków od cholery, ale żaden nie działał poprawnie :( Nawet uwierzyłem na pewien czas, że nie mogę przełączać kanału ani na sekundę czy odchodzić od odbiornika w czasie ładowania, ale to też nie pomagało…

    • Dagmara Kuliś

      Tak, tak, 30 ton lista przebojów i całuski, cukiereczki, ciasteczka ;-D

      Maszynę zmian oglądałam rano przed lekcjami, bo w 5 klasie miałam na 11 do szkoły. I jeszcze oczywiście Szalone Liczby – Dusia i January szacują.

  • Pablo01

    Przypomniało mi się jeszcze coś. W latach 90 był istny szał na rapowane reklamy dla młodziezy oraz na wtykanie angielskiego gdzie się dało. Nie zawsze to wszystko miało sensu plus angielski nie był wtedy na porządku dziennym. Cholera, ale był sok Dick Black.

    • igimat

      Serio? Ja takiego nie pamiętam

    • ano było, było. Bo rap taki nowoczesny. Tak bardzo młodzieżowy. Wszystko się rapowało – gumy do żucia, płatki śniadaniowe, zabawki i lody.

    • Pablo01

      Producenci chyba się zorientowali i zmienili nazwę na Big Black:)

  • Konan064

    No. Udało się znaleźć czas i przesłuchać ;p i mega załuję…. że nie dałem rady wcześniej (ha! plot twist, right? xD)

    Ja to zawsze jakiś inny byłem, większość zjawisk, o których mówicie obserwowałem ale nie brałem w nich udziału np.:

    Tazosy – nie kolekcjonowałem bo nie miałem polsatu w domu więc nie oglądałem pokemonów (w ogóle całe to uniwersum mnie ominęło, żadnych gamboyów, żadnego grania w pokemony, żadnych trading card, nic, nihil, null), a całe te inne serie jak star wars mnie nie interesowały, bo nawet filmów nie znałem, pierwsze moje oglądanie to jakoś 99-00. Tak, tak było, oglądałem SW po Matrixie! Także myślę, że każdy może sobie wyobrazić dlaczego nie uważam starych SW za o niebo lepszych od nowych. Dla mnie wszystkie są równie infantylne i głupawe, niemniej uniwersum lubię, nie zachwycam się, ale lubię.

    Rowery – miałem tylko bmxa, ale nigdy mnie to nie kręciło, wolałem wziąć gałę i na boisko pognać. Pierwszego górala kupiłem/dostałem jakoś jak miałem 15-16 lat ;p

    Boisko – u nas były dwa – trawiaste i ziemne, tak więc na asfaltowym grałem tylko w podstawówce.

    Trochę dziwne, że nie wspomnieliście o Sailor Moon, Dragon Ball i Tsubasie, których też nie oglądałem, ale wiem że były xD

    Michale, jestem bardzo ukontentowany, że zaliczam się do grona „jednego z ulubionych słuchaczy”, widzę też, że już drugi raz wspominasz o mojej recenzji serii Terminator ;p Cieszy mnie, że tak bardzo ci się spodobała, niemniej nie myśl, że ci to pomoże wygrać bitwę xD Pegasus for the win ;) Sorry man but dresy? Srlsy? To nie mogło się udać. Simple as that.

    Natomiast Izolacja jako film to byłby czad – pełna zgoda. Proszę też abyś pamiętał, że były tylko trzy filmy nt Aliena. Czwarty się nie wydarzył – to tylko legenda, podobna do tych umierających dzieciach po lodach ;p

    P.S.
    Oficjalnie wnoszę o obligatoryjne dwugodzinne odcinki MK!

    • A ja lubię czwartego obcego. Powiedziałem to. Zdarzyło się. Oczywiście traktuję go jako bonus, niekanoniczną zabawkę, spinoff. Ale jest tak uroczo głupi, że aż go lubię. No nie poradzę nic na to. Może to sentyment, bo był to pierwszy obcy jakiego widziałem w kinie :P

    • U mnie podobnie i nawet podobał mi się w kinie. Obejrzałem kilka razy od tego czasu i niestety za każdem odczucia mam coraz bardziej mieszane. Za to doceniam za stylistykę JP Jeunet’a.

    • Mandous

      Nie rozumiem czego w tym filmie można by nie lubić.

    • Ja osobiście byłem (jestem) już zmęczony Obcym rozgrywającym się wedle tego samego schematu (ciasne korytarze, mała grupka ludzi, uciekamy, uciekamy bo nas gonią). Cameron próbował czegoś innego, Fincher totalnie nie, ale nadrobił klimatem, a w czwórce to taki meh.

      Z Obcym mam to samo co z Terminatorem. Niby cieszę się na nowe filmy, ale one ciągle są takie same i czekam aż wreszcie ktoś z jajami zrobi coś innego. Aliens vs Predator 2 trochę tym było, no ale to po prostu słaby film, więc trudno się nim cieszyć.

  • Dahman

    Pegasus ;)

  • waniah

    Głosuje na pegasusa.
    Lata 90 wtedy to się działo. Polska Tygrysem Europy. Pierwsze biznesy, poteżne giełdy na których można było kupić wszystko od skarpetek, poprzez dresy z ortalionu, spodnie crossy, pirackie kasety po rosyjskie specjały pochodzące z magazynów wojskowych.
    Wtedy powstawały pierwsze fortuny, wyprowadzono wojsko rosyjskie z Polski a przez kraj przetoczyła sie fala uchodzców z Rumunii
    Wymiana zainteresowań i trendów wsród dzieciaków ,tuż przed rewolucją teleinformatyczną wiązała się z wakacjami u rodziny gdzie w Polsce.
    Do zabaw dopiszę kilka. Dziewczyny grały wtedy w gumę lub skakały przez skakankę. Chłopcy odkryli NBA. Grało się w noża, którym rzucało się z różnych części ciała tak aby wbił się w ziemie. Rzucało się monetą w kierunku narysowanej linii i bramki. Kto bliżej ten wygrywał leżące monety. Wyścig Pokoju. Rysowało się tor z przeszkodami na ziemi. I pstrykało leżący kapsel 3 razy w czasie tury. Tak aby poleciał jak najdalej ale nie przekroczył linii.
    Tworzyło się petardy samoróby z karbidu, oraz mieszanki saletry potasowej z cukrem. Nie które naprawdę niebezpieczne.

    Zbieractwo i handel tez kwitł w najlepsze. Puszki po piwie ale to krótko raczej w koncówce lat 80. Legendarne Turbo, Naklejki Toxic Crusaders, Alf, i inne. Myk z nagrodami polegał na tym, ze nie dało sie uzbierac wszystkich zawsze 1 brakowało. Gumy Donald z historyjkami. Pamietam od kumpla zdobylem dodatkowe unikaty bo o połowe wieksze od standardowych.
    Karteczki też były ale to w pozniejszym czasie. Niektórzy gromadzili też katalogi ze sklepów wysyłkowych. Oraz prospekty reklamowe luksusowych marek.

    Pierwszy rower to też składak wigry3. Którego rama nie złożyła się a pękła na pół od skoków ze zbudowanej skoczni. Poźniej BMX-y i górale.

    Imponujący rozwój branży elektronicznej. Rosyjskie jajeczka, kaczki tetris i wiele innych. Ze stacjonarnych od końca lat 80
    Pierwsza to podróba atari 2600. Na river raid złamane dżojstiki. Poźniej commodore 64 kumpla kontra moja atari 65xe. Poźniej pegasus a dla kasiastych Amiga 500. Szał to posiadany przez kumpla pc 386.
    No i król lat 90 PSX od sony
    Na początku budy z automatami a tam punisher, out run, cadillacs and dinosaurs, captain commando, mortal combat, street fighter rygar, in the hunt, metal slug i wiele innych hitów
    Powstało wtedy różnej maści wypożyczalni. Od kaset wideo do konsol i gier.
    Masa piractwa i nie uregulowane prawo własnosci intelektualnej

    Z komiksów wydawnictwo TM-SEMIC, seria THORGAL. Z gier planszowych Magia i miecz.
    Pierwsze anteny satelitarne z vivą, vivą zwei, polonia 1, RTL7. Masa filmów, seriali ktorych wymienienie zajełoby masę czasu.

    No i na razie tyle

  • Accendonis

    Urodziłem się na początku lat 90, a to co się działo na ich
    początku w większości dowiadywałem się od starszego rodzeństwa. Jeśli chodzi o karteczki to oni zbierali ja już nie. Tazosy z pokemonami wydaje mi się, że przypadały na czas dekadencki kiedy wchodziliśmy w nowy wiek, a świat miał się skończyć. U mnie w podstawówce bardzo dużo grało się o pokemony. My graliśmy tak, że ustawialiśmy tazosy jeden na drugim i rzucaliśmy w wieże tak aby obrócić je na drugą stronę. O pokemony stoczyłem kilkanaście może kilkadziesiąt pojedynków i szczerz mówiąc nie byłem zbyt dobry. W kolekcjonowaniu pokemonów pamiętam taki coś jak szukanie pokemonów( nie w każdej paczce takowy był) macając i przebierając paczkę przy tym krusząc chipsy.

    Jeśli chodzi o klasery i albumy to jako zapalony gracz w
    piłkę zbierałem naklejki z piłkarzami, które pojawiały się przy okazji jakichś
    mistrzostw. Daleko mi było do uzbierania tych albumów więc razem z bratem
    oklejaliśmy szafy.

    Zabawy na świeżym powietrzu spędzałem przede wszystkim kopiąc gałę. 2 drzewa albo 2 kamienie za bramkę, a poprzeczka tam gdzie doskoczy bramkarz. Poza tym na moim osiedlu była swego czasu coś trochę dziwnego czego nie rozumiałem jako dziecko chociaż jako dorosły też ciężko to wytłumaczyć. Otóż na osiedlu mieliśmy chłopca, który miał
    śniadą karnację i co jakiś czas gonił go praktycznie cały plac. Wyobraźcie sobie 10-20 osób goniący jakąś osobę. Przypomina mi to trochę świetną scenę, która otwiera kapitalne „The Wire”.

  • WerKa

    Szymon, to wesele z którego widziałeś zdjęcia na fejsie było w klimacie lat 90! Ludzie poprzebierali się w zaduże garniaki w stylu tamtych lat, kilka osób bardziej celowało w zachodnią modę, space girls i okolice, kilka uderzyło w klimat Lubelskiego Full (dla nieobeznanych:https://www.youtube.com/watch?v=3xbfFAYTN-g), jablonex, te rzeczy. Ja bardzo skromnie, ale pamiętam, że moja starsza siostra zasuwała z gołym brzuchem, po amerykansku, więc mam nadzieję, że trochę klimatu oddałam:P Był nawet koleś, który przyszedł w stroju Papy Smurfa, zniszczył system!

    To, co pamiętam z dzieciństwa (jestem z 88′ więc zanim zaczęłam kojarzyć fakty to już raczej druga połowa dekady się zaczynała) to magiczne kalejdoskopy i gra w gumę (dwie osoby stoją i trzymają gumę na różnych wysokościach) To był chyba renesans, bo moja babcia mówiła, że oni też to mieli. Były też rewelacyjne tamagotchi (moje miało przezroczystą obudowę i mogłam wszystkie trybiki oglądać:)).

    Ciężki wybór między Pegasusem a dresami. Często jeździłam z rodziną na wycieczki po Polsce, i oczywiście wszystkie wycieczki zaliczyłam w dresikach. Teraz już bym się w takich nie pokazała, ale wtedy były ukochane, więc chyba jednak oddam głos na dres (o zgrozo, jak to się stało:P).

    Nie wiem jak u was dziewczyny, ale jak byłam ciut starsza, okolice początku podstawówki, to błagałam mamę o najbardziej kolorowe legginsy jakie tylko mieli. Taki jakby plusz to był… w jakieś saksofony fruwające… psychodeliczne trochę. I do tego bluzka z Leosiem Di Caprio i drewniane koraliki. Szczyt stylówy.

    Jak to się stało, że nikt nie wspomniał Gadu Gadu? Zakradałam się nocami do pokoju z kompem i kładłam koc na komputer, żeby rodzice nie słyszeli, że z netem się łączę (brawo geniuszu, nie zauważą na rachunku).
    Nikt nie słuchał T-raperów znad Wisły?

    I pierwszy walkman… przewijanie kaset ołówkiem albo palcem, bo szybciej i ciszej:P Pierwszą na własność miałam Britney Spears (Chrystusie, ile pomyłek młodości…:P).

    Pamiętam też kino, które jeździło do podstawówki. Rozwieszali wielką płachtę w sali gimnastycznej i puszczali ”101 dalmatyńczyków” albo ”George prosto z drzewa”. A po filmie puszczali teledyski w zaciemnionej sali. Można było się schować między starszymi, i nie dotrzeć na czas na kolejną lekcję.

    W telewizji Fraglesy, których nigdy nie rozumiałam, a słowo fragles działało u nas w szkole jak autentyczny pocisk. Nikt nie wspomniał „idź na całość”, z którego zonk wkradł się na dosyć długo do języka polskiego(przynajmniej w moich stronach). Ach, no i „ręce które leczą” i magnetyzowanie wody z babcią:P
    Piękne były ryneczki/giełdy, na których można było domową produkcją powielane płyty kupować, maści wszelakiem od disco polo po zagraniczne kawałki. Lato bez kolonii, to lato z wypożyczalnią video (mamo, a co to jest video i czemu wypożyczacie filmy jak są w internecie?) i walka z nagrywaniem na vhsach – u mnie chyba nikt nigdy naprawdę nie doszedł jak to się ustawia. Do tego RTL, niemiecka (?) stacja z bajkami ewidentnie chińskimi/japońskimi (Generał Daimos!! Czarodziejka z księżyca!!).

    Czy nikt nie zbierał Kaczora Donalda i Gigantów? Do czytania w zależności od wymagań była Filipinka, Popcorn i Bravo girl. Karteczki też zbierałam, stanowczo, chociaż nie miałam pojęcia co ja mam na połowie z nich (parę lat później dowiedziałam się, że te śmieszne chłopaki to Hansonowie:P) Ach, no i wszystkie laseczki w klasie leciały na kolegę, który był synem basisty z Bayer Full, bo gdzie się nie pokazał, miał darmowe frytki:D

    Pseudoencyklopedie w częściach – obowiązkowo (chociaż razem z bratem to naprawdę czytaliśmy). No i zbieranie durnostójek, w moim przypadku słoników (obojętnie jakich, byle słonik).

    W naszych okolicach urban legends to była czarna wołga zbierająca dzieci z ulicy i koleś, który pytał o godzinę i mówił, że to twoja ostatnia, bo miał być rzekomo diabłem (buaahahaha, złowieszczy śmiech:P).

    Ogólnie piękne, kreatywne, kolorowe czasy, sama nostalgia:)

    Jeśli chodzi o ”Bitwę Warszawską”, można ją polecic ludziom z problemami z zasnieciem. Powinni być zadowoleni z efektów:)

    • T-raperzy to klasyka i swoją drogą niezły pomysł na naukę suchych faktów. Ale prawdziwy retro kult, to Za chwilę dalszy ciąg programu.

      GG gimby nie znajo. Ale ICQ to już w ogóle dla nich pewnie tylko w legendach.

      Czarna wołga – o to, to! Straszyli tym na kwadracie.

      Wesele – klasa! Uwielbiam imprezy i wesela z pomysłem. Wyglądasz świetnie, ale po czterech schabowych i barszczu z krokietem nie wywaliło Ci brzucha? ;)

    • WerKa

      Haa, jak byłam młodsza to w ogóle nie miałam pojęcia dlaczego Mann tak śmieszy moją mamę. Chociaż MdM był trochę dla mnie zabawniejszy.

      Obawiam się, że ICQ nie doczeka się opowiadania legend. GG doczekało się chociaż ballady:P

      Jakie kokiety… Wesele było nowoczesne (czyt. słaby bufet) Urządzili je w hinduskiej knajpie, więc szama była w stylu tikka masala. ( w sumie jak to były lata 90 to mogli spróbować coś w temacie zaserwować, no ale już nie wybrzydzam) Odnośnie brzucha – sugeruję zachować odpowiednią proporcję między wódką a jedzeniem (wiadomo co tu jest w przewadze:P), resztę załatwią spodnie z wysokim stanem:P

  • Sebastian Pasich

    Gdyby było starcie Pegasus vs Veronica Zemanova to mógłbym mieć większy dylemat, ale w takiej sytuacji – głos na Pegasusa.

  • dan-1987

    Mój głos leci oczywiście na Pegasusa… dresy jakoś mi się nie kojażrzą z latami 90… bardziej już kurtka Flyers i spodnie bojówki moro…
    Jeśli chodzi o karteczki i złote myśli to naturalnie na Śląsku każdy je miał…
    W latach 90 mieliśmy też nasz odpowiednik Mc Donalda czy KFC, a mianowicie…. ogniska :) Wystarczył zaostrzony (oczywiście scyzorykiem) patyk, kiełbaska, kartofle, trochę soli w woreczku, kilka kromek chleba i ognisko.
    Zabawę Michała w Państwa-Miasta ja znam troszkę w innej wersji… mianowicie my rysowaliśmy okrąg na ziemi, dzieliliśmy na cząści zależnie od liczy graczy a później do podboju używaliśmy noża. Jeśli nóż się wbił to (zależnie od tego w jakim kierunku się wbił rysowaliśmy linie którą przejmowało się cześć terenu innego gracza. My tą grę nazywaliśmy poprostu „w noża”.
    Inne zabawy to jeszcze były kapsle, kulki, karty i nieśmiertelny chinczyk i monopol.
    Do tego wszystkiego dodał bym jeszcze komiksy od TM Semic (aż się dziwie, że żaden z was o tym nie wspomniał). Jak dziś pamiętam te okładki wystawione na wystawie w kiosku Ruchu, gdzie chodziliśmy i pytaliśmy pani sprzedawczyni: „Prze pani możemy zobaczyć komiks Spider-man albo Punisher”, na co pani z ponurą miną odpowiadała również pytaniem: „A będziesz to kupował czy tylko oglądał?”

  • Fredosław

    No chłopaki, tym odcinkiem wspominkowym rozbiliście bank. Ja jestem rocznik 80 więc wiele rzeczy się pokrywa, ale innych praktycznie nie znam (jakieś tazosy, karteczki, dragonbole, pokemony i inne badziewia, jak ja już pornole oglądałem).

    Album WWF Panda. Wszyscy to zbierali, wymieniali się nalepkami w szkole, a u mnie w dzielnicy (Ochota w Warszawie) było nawet miejsce gdzie się obcy ludzie chyba raz w tygodniu schodzili na wymianę. Ja uzbierałem cały album. Chyba nie trzeba go było przesłać (albo zwracali?) bo… mam go do dziś. Co więcej, wygrałem nagrodę, pustą kasetę VHS JVC 180 minut :) Nazwiska zwycięzców były wydrukowane w gazecie i potem wszyscy mi gratulowali, w tym nauczyciele w szkole. Do dziś jest ta kaseta u rodziców, nagrałem chyba ojcu Rio Bravo. Dopiero potem pojawiły się inne albumy.

    Też zbierałem puszki, to było chyba popularne jeszcze w latach osiemdziesiątych. Widziałem to w wielu miejscach polski. Najczęściej kolekcje stały poustawiane gdzieś na szafach i meblościankach. To trochę smutne że komuna sprawiła że dla nas kolorowe śmieci stawały się atrakcyjne. Ja z kolegami zbierałem przez pewien czas pudełka po papierosach, takie większe w które wchodzi ileś tam paczek. Miałem przypięte szpilkami do tapety w pokoju :D

    Grałam w podwórkową wersję państwa/miasta w kilku miejscach. Tylko trochę inną niż opisaliście. U nas grało się nie na asfalcie, ale na ziemi. Nie rzucało się piłką, tylko nożem. Jak się wbił nóż to się rysowało linię na przedłużeniu ostrza i tak dzieliło „zaatakowane” państwo.

    Wielki nieobecny w waszej wyliczance to gra w kapsle. Kapsle były rożne, puste albo wypełniane chyba plasteliną, z wlepianymi flagami, nazwiskami kolarzy itd. Trasy zazwyczaj rysowane kredą na asfalcie, ale też były wersje z grą na np. krawężniku wokół wielkiego podwórka.

    Bardzo popularne na moim podwórku były na przełomie lat 80/90 deskorolki. Ale nie takie normalne „amerykańskie”. To były przeważnie takie małe polskie z plastiku. Potem popularne się zrobiły szerokie chińskie badziewia. Ja sam miałem nietypową, radziecką Meteor (czyt. Mietieor). Ze sklejki, ale węższa od profesjonalnych, i bez zadartych końców. Nikt na nich nie robił żadnych trików, ścigaliśmy się na masakrycznie krzywych chodnikach.

    Zabawa w chowanego ma moich osiedlach (przeprowadzałem sie, Barwinek w Kielcach i Szczęśliwice w Warszawie) była iście epicka. Potrafiła trwać kilka godzin, chowało się kilkadziesiąt osób na terenie całego osiedla po różnych budynkach, piwnicach, szkołach, niedokończonych budowach itd.

    Uczestniczyłem też parę razy w bitwie na kamienie, ale raz trafiłem dwóch kolesi wielkimi kamulcami w głowę, jeden dostał tuż koło oka. Wybuchła dosyć spora afera i zakończyliśmy rozgrywki, a ja miałem przesrane przez pewien czas bo to były dzieciaki rodzin jakichś degeneratów i wykolejeńców.

    W sumie dziwne to były zabawy, bo byłem chyba jedynym który kiedykolwiek trafił, chyba nie zrozumiałem zasad.

    Wszechobecny asfalt i beton to nie żaden dorobek lat 90tych, a raczej spuścizna komuny i niedostępność wyrafinowanych rozwiązań budowlanych.

    Te asfaltowe boiska były boskie. Często nierówne z takimi charakterystycznymi purchlami jakby coś od spodu próbowało je rozsadzić. Zawsze pełne tłuczonego szkła. W sumie nigdy życiu nie grałem na normalnej nawierzchni. Albo asfalt, albo wydeptany nierówny trawnik/klepisko. Z dwojga lepszy asfalt, piłka lepiej pracuje. Co się człowiek wykrwawił to jego. Tylko bramkarz ma przesrane. Ale na bramce zawsze największa pierdoła stoi.

    Huśtawki były boskie. Te dzisiejsze to jakieś pierdołki. Elastyczne na łańcuchach, małe… nie da się tym rozbujać. U nas były wielkie (3-4 m wysokości?), metalowe. Nie dało się bujać naokoło. Ale to nie ułatwienie, zaczep huśtawki był jakby piętro niżej od górnej żerdzi. Wtedy bujając się na maksą huśtawka w końcu uderzała w pozycji niemal pionowej w górze o górną żerdź i odbijała się. Ten sposób bujania nazywał się od dechy do dechy. Przy tym uderzeniu można było łatwo zostać zrzuconym i zmielonym na tatara. Mój kolega został uderzony w czoło. Huśtawka zdruzgotała mu czaszkę i do dziś ma wstawioną płytkę.

    Dla słabszych duchem i młodszych wiekiem była piaskownica. Ile rzeczy się tam ulepiło i zbudowało! Dzisiaj w piaskownicach tylko psy srają.

    U mnie muka polegała na symulacji uderzenia, a nie na uderzeniu (przynajmniej w pierwszym stadium). Krzyczało się muka jednocześnie udając potężny cios w brzuch. Jak delikwent zareagował to się kompromitował, trzeba było zachować kamienna twarz w porę orientując się o co chodzi.

    Ja nadal kontynuuje tradycje przelatywania przez kierownice, w to lato już dwa razy!

    Od C&C starsza była Diuna 2. Dla mnie i moich znajomych kultowy RTS. Do dziś pamiętam komunikaty wywoływanych jednostek i jak czerw potrafił wszystko zeżreć.

    Randka w ciemno, mój stryjek tam wystartował. Wysłali go potem z jakimś bazyliszkiem na wycieczkę do Egiptu. Potem był zobligowany do nagrania wspomnień, bardzo się wykręcał ale w końcu musiał jechać do telewizji i kłamać jak było wspaniale.

    Chyba wstrzymuję się od głosu. Na szczęście nigdy nie miałem takiego badziewnego dresu, ani nikt z mojej rodziny (myśmy byli bawełniarze). Pegasus to tez temat mnie nie dotyczący. Myśmy wszyscy grali (ja i koledzy) na komputerach (Amiga i IBM głownie, potem tyko IBM). Pegasusy to miały jakieś gówniarze którym mamy kupowały kartridże na giełdzie.
    Choć jak się zastanowię, jeśli mówimy o latach 90tych, to nie można pominąć dresu. Dres to nie tylko ubiór, stan umysłu, ale też ważna cześć polskiej kultury! :) Głosuję na dres.

    PS. Jak guma Turbo (mnie smakowała i tez słyszałem o rakotwórczości, wtedy wszystko było uważane za rakotwórcze, a na zabójcze huśtawki i boiska się nie zwracało uwagi), to zbieranie samochodów w niej zawartych. Dorzucę jeszcze karty z piłkarzami.

    • Fredosław o zbieraniu paczek po fajkach nie słyszałem wcześniej. Ale ktoś tu wcześniej wspominał, że w Rosji zbierano wtedy butelki plastikowe. Ważne, że śmieci kolorowe były.

      VHS JVC 180 minut :) – wow. Szacun na dzielni :)

      Co do boisk – tak jest – te wulkany i korzenie pod nimi się piętrzące. Faktycznie spod tych boisk zawsze coś chciało wyleźć.

      Walki na kamienie – też kilka razy brałem udział. Ale nie przypominam sobie poważniejszych urazów niż siniaków. Poważne urazy to były podczas zabaw na budowach.

      Na piasku budowało się całe miasta. Ogólne fuzja piaskownicy + resoraków to była niezła zabawa. Tam się młodzi inżynierowie szkolili!

      Ooo masz rację – Pegasus był dla gówniarzy. Commodore 64 i do przodu. Potem IBM i równolegle jeszcze Amiga przez jakiś czas.

      Diunę 2 oczywiście pamiętam. I ten motyw, że było trzeba pojedynczo jednostki przesuwać. Ale to było hardkorowe :)

  • Michal Bikowski

    Hej Michal
    slucham was od kilku miesiecy , dostalem cynk o Was od kolegi, sam siedze na polnocy Szwecji miedzy sniegiem a reniferami:))
    odnosnie glosowania glosuje na dresiki to jest moj glos i moich 3 braci wiec w sumie 4 glosy, ja pamietam mialem takie filotowe teraz to bylby obciach , ale pamietam jaki byle dumny z dresow plus jaki modny, fajny odcinek o latach 90
    czekam na nastepne

    • Hej Michał,

      cieszę się, że potencjalnie docieramy do reniferów :)

  • igimat

    Michale skoro tobie się podobało Her story, to może też spodoba ci się o wiele bardziej skomplikowane (choć chyba też dużo gorzej zrobione- choć to może być wina moich niedostatków inteligencji) Black Watchmen, którego demo jest na Steamie. Ja odpadłem przy pierwszej prawdziwej łamigłówce, ale nie mam cierpliwości do tego najwyraźniej

    • Black Watchmen wydaje mi się za bardzo angażujące. Na razie sobie odpuszczę. Ale dziękuję za propozycję.

  • Roodeck

    Dresy kontra Pegasus? To jak walka gołej dupy z batem. Głos oczywiście na Pegasusa.

  • Jesse J Jamess

    Punkt dla Szymona, bo w Szczecinku Pegasus mocno zakorzeniony był ;)

    • O! Mam rodzinę w Szczecinku.

      Turowo kojarzysz? :)

    • Jesse J Jamess

      A nooo. Przecie to pierwsza wioseczka wylotówki na Piłę ;)
      Jestem rocznik ’85 i stamtąd pochodzili ludziska z którymi sie uczyłem w średniej – a dokładniej z bloków ;)
      Swoją droga świetny podcast Panowie. Umilanie mi dni w pracy. Tej, szkoda, że nie było okazji jakiegoś piwa zrobić bo przeszło 5 lat mieszkałem w Poznaniu, a teraz od Lipca jestem napływowym Warszawiakiem ;;)
      Pozdro

    • Szczecinek, Poznań, Warszawa… Za rok Nowy Jork? :)

      Bloki w Turowie na propsie. Wypożyczalnię kaset w wakacje u babci ogałacaliśmy do cna! Ale ja we wsi raczej bywałem :)

  • Pablo01

    Mój głos oddaję na Pegasua. Dresy w latach 90 nie kojarzą mi się zbyt dobrze.

    Do rzeczy, które w latach 90 były w sklepach dodałbym: gumę Boomer (dwa smaki WOW), sok Donal Duck, gumę Shock, chipsy Ruffles i oranżady w proszku.
    https://www.youtube.com/watch?v=cV-upFhPksg

    A co zbierałem? Puszki- tak. Miałem nawet złota puszkę Coca-coli z wypisanymi datami i miejscami nowożytnych olimpiad. Tazosy Star Wars-tak. Pamiętam, że miałem wszystkie, ale bardzo długo nie miałem klasera na nie. Mój ulubiony to był numer 50 (ten z logiem Star Wars). Z pokemonami było tak: zbierałem, ale tylko pierwszą generację. Kapsle (nie te od butelek tylko te do grania). Zwłaszcza pogi (te z jaskiniowcem) i pamiętam, że bardzo długo zajęło mi ich zebranie. Tyle gier ze stawkami 20 kapsli od każdego gracza. Dunkim Shokys. Te figurki, co sie układało a potem inną w nie rzucało. Taka gra w kręgle z figurkami. Tylko, że co strącisz to Twoje. Zbierałem jeszcze karty z koszykarzami NBA.
    Nie pamiętam czy to lata 90, ale w chio były karty Dragon Balla.

    A o popkulturze, to za dużo gadania, bo nadrabialiśmy wtedy zachód i wschód. Anime, seriale,filmy, amerykańskie kreskówki wszystko. A było tego sporo.

  • Pegazus, to jest to co umiało kilka zimowych wieczórów zabrać :) bo oczywiście w ciepłe dni nikt wtedy nie siedział w domu

  • kalafior

    Pegasus! A zbieralo sie wszystko co bylo w rogalikach i chipsach. Ulubione zabawy to zajebiscie szybki pociag,chowany-scigany i piwko na przeciwko. Zdarte kolana,lokcie w strupach i blizny na czole to nieodlaczni towarzysze dzieciokow z lat 90,teraz wstyd takie miec. A,lata 90 to jeszcze disco polo,takie zespoly jak boys,tarzan boy,shazza. Juz wiem skad taki zjeb mozgu mamy o_O

  • SajFaj

    1. Pegasus wygrywa. Nigdy nie miałem słynnych dresów..
    2. Przekręt „na spółdzielnię” jest genialny w swojej prostocie: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,8770682,Ursynow__mieszkancy_duzej_spoldzielni_oszukani.html
    3. Zgadzam się, że w życiu trzeba być cwaniakiem. Cwaniakiem a nie chujem. Różnica dla niektórych jest absolutnie niezrozumiała.
    4. Ja do domu zawsze kupuję piwo w zwrotnych butelkach? Płacić za coś co wyląduje w koszu a nie musi to bez sensu. Za gnojka trzepało się hajs na szkle i przewalało wszystko na gumy Turbo. I donaldy jak koledzy nie widzieli bo były lepsze od turbo heh.
    5. Gra o której mówicie to u mnie nazywała się Wojna a państwa miasta były tylko na papierze ;) http://zabawy.zrodla.org/gra_panstwa_miasta/ piłka zamiast patyka? mehhh
    6. Jak się nazywają buty piłkarza? Korki. Miło mi Marek jestem ;)
    7. Nie rozumiałem fenomenu karteczek do notowania z nadrukami, turbówki, znaczki albo niech już będą tazos ale kartki do notowania w klaserach?? Zapas notesów na lata. Dziewczyny pisały złote myśli w zeszytach ozdabianych suszonymi roślinkami na kartkach nadpalnych zapalniczką, fak mi, niektóre to były prawdziwe dzieła sztuki! Dzisiejsze wirtualne blogi wypadają blado.

    8. Tutaj Batman jest 1,5x większy od Supermana.. coś jak The Rock przy Vin Dieslu

    https://youtu.be/pXP-uvc7DZs?t=173 Pojedynek będzie interesujący bo batman solidnie przypakował. Co do Suicide Squad to polecam genialną animację Batman Assault on Arkham z 2014 roku. http://www.imdb.com/title/tt3139086/ Jest nawet seks…
    9. Panowie świetnie się was słuchało, nie zwalniajcie tempa.
    Dziesięć! Veronica Zemanova i nokaut!

  • maciejka_m

    Glosuje na Pegasusa

  • Mandous

    Lata dziewięćdziesiąte w moim życiu to tyle zmian co w latach dziewięćdziesiątych w kraju. Pierwsze 4 lata to podstawówka, kolejne 4 to liceum, a ostatnie 2 to studia. Lata dziewięćdziesiąte były zajebiste :-) Niestety ominęło mnie większość tego co wspominają dzieciaki z lat 90tych. To co przypadło na sam ich początek (gumy turbo, zbierałem też naklejki z gum z Żółwiami Ninja, oczywiście TM-Semic!!!) ale całe inne zbieractwo, które charakteryzuje ten okres, „chińskie bajki” z Polonii 1 itd. to dla mnie coś co działo się obok i w czym nie uczestniczyłem. Za to cały blok Polsatu od południa do 20:00 wypełniał moje dni po szkole. McGyver, Drużyna A, Renegat, Halogramy itd.

  • Tosia

    Bardzo fajnie mi sie Was słuchało poniewaz nie byłam jeszcze wtedy na swiecie. To nie prawda ze teraz dzieci nie graja w kółko i krzyżyk poniewaz u nas na przyrodzie jest to najczęstsze zajęcie. Zapytałam babci o te czasy i powiedziała mi ze oprócz tego co wymieniliscie, kupowała co tydzień mojemu tacie jakies samoloty ze styropianu. Nie wiedziała tylko o co chodzi z tą Panią o ktorej mówiliście. Pozdrawiam!

    • Mandous

      „Zapytałam babci o te czasy”… aż mnie coś zabolało :-)

    • Szymas

      Mnie też :D

  • Robert Zembrzycki

    Karteczki i Klasery, cios prosto w sentyment :)

    Siedzę i słucham was chwilowo na Bali, 6 stopni od równika, ale dzięki wam znalazłem się w polsce lat 80tych i 90tych ;)

    Sorki, Michał, ale Dres nie ma startu do Pegasusa – na dresie nie dało się pograć w Contrę, a grając w contrę nie zważałeś na odzienie. :P

    • Dzięki! To tak jakbym był na wakacjach na Bali. Prawie…

  • Mroczny

    Świetny powrót do dzieciństwa!
    Głosuję na Pegasusa!

  • Gregory Kalemba

    Z cyklu „That ’90s Show” kojarzy ktoś tą gierę? ;)
    https://www.youtube.com/watch?v=bbmhwN4gxEs

    • No jasne! Na każdym PC w szkole był zainstalowany :P I się tory własne dało robić.

    • Gregory Kalemba

      Lubiałem budować trudne tory i knajpy „Eat at Jones” ;p. Pamiętam, że trudna była. Jedno stuknięcie i koniec jazdy.

  • waniah

    A na mnie wrażenie zrobił wtedy serial „Bez przeszłości „. Ale chyba tytuł inaczej był tłumaczony jako Człowiek którego nie było”.

  • tichyPN

    Chociaż mogłoby się wydawać że nie kojarzę tych wszystkich znaków lat 90 bo jak się kończyły miałem 4 lata, ale też zbierałem tazosy (tyle że z pokemonami, choć „odziedziczyłem” parę z gwiezdnymi wojnami po starszym bracie) ,moje koleżanki w podstawówce zbierały kartki i trochę jak przez „mgłę” kojarzę karty telefoniczne.
    Odnośnie puszek to Tato mi opowiadał że jak w Polsce zaczęto je zbierać to jego znajomy pojechał do Rosji i tam też coś kolekcjonowali… tyle że był to butelki plastikowe :)

    Głosuję oczywiście na pegazusa bo wszyscy znani mi ludzie którzy wychowywali się (a nawet starsi bo moi rodzice też) w tamtych latach grali na nim i sam mając 6 lat widziałem go jak leżał na bazarku. Dresy jako znak lat 90 poznałem dopiero słuchając was.

    • Nie jesteś pierwszy, który o tych Tazosach z pokemonami wspomina. W sumie to idealne połączenie pokemony + tazosy. Pamiętam, że istniały, ale ja już wtedy się nimi nie interesowałem.

      Zbieranie plastikowych butelek brzmi strasznie durnie. Ciekawe czy dla niewtajemniczonych „zbieranie puszek” wydaje się równie głupie :P

    • Szymas

      Serio nie jesteś pewien odpowiedzi na to pytanie? :P Gdy pomyślę o tym, że przez lata na szafkach w kuchni kurzyły się i traciły kolor stare puszki, to sam uważam, że to aburd :D

  • Cześć, z tej strony Mickey D z podcastu Rozgrywka. Słucham Was od dawna (chyba od pierwszego pojawienia się u Was Cooldana), ale nigdy wcześniej nie miałem potrzeby tutaj pisać. Tym razem jednak segment nostalgiczny niemalże wymusił na mnie zostawienia krótkiego komentarza.
    No więc jest tak:
    – zbieranie karteczek do segregatorów było tematem, także w małych miejscowościach na północnym Mazowszu
    – istnieli ludzie, którzy skompletowali cały klaser z tazosami z Gwiezdnych Wojen (siema!)
    – istnieli także ludzie, którzy zebrali całą kolekcję Świata Wiedzy (ba, oni wciąż ją mają na półce w szafie u rodziców)
    Spadam i lecę słuchać dalej ;-)

    • Siema na Mickey D :) wow! Cały klaser? Serio? Jak to zrobiłes? Knucie, zastraszanie i łamanie palców? O świat wiedzy się nie pytam, bo tam starczyla prenumerata. No chyba że na końcu był jakiś twist?

      Ps. Jak już tu wpadles to liczylem chociaż na jakiś dowcip, np o Czu… :)

    • Co do tazosów SW, to po prostu dużo kupowałem tych chipsów i na kilka (może nawet – naście) się wymieniłem na podwórku. Pamiętam, że jeden z takiej wymiany miałem strasznie zjechany (swoje, jak wszystko tego typu, trzymałem w kondycji „mint”), ledwo było widać co na nim jest, chyba ten z R2D2 i C3PO na pustyni w drodze do pałacu Jabby.

      Plus pytanie dodatkowe – nikt u Was się nie załapał na szał na karty Pokemon Trading Card Game? U nas na przełomie wieków to był ogromny temat.

    • Ja nigdy za Pokemonami nie przepadałem, więc może i się załapałem, tylko mnie nie wzięło :)

    • Buuuuu (ja grałem z przerwą na liceum przez wiele, wiele lat)

    • Ja taż mam gdzieś cały klaser tazos z SW, wiekszość mint. Musze go poszukać, może będzie kiedyś coś wart :)

      Jeśli chodzi o świat wiedzy odpadlem na 6 segregatorze!

    • Szymon Moszny

      No cóż, nigdy nie udało mi się uzbierać wszystkich tazosów ze SW, świat wiedzy porzuciłem po drugim segregatorze, kilka karteczek z Króla Lwa mam do tej pory. BA! Nawet miałem kilka minerałów ze „Skarbów Ziemii”, dwie kości dinozaura do składania i prenumeratę „Readers Digest”. Ale w moim sercu i tak pozostanie MO-DO i ich „Einz zwei polizei”

  • tomashi81

    Pegazus i tyle w tym temacie. Ja rocznik 81 z grudnia więc pewnie jestem z jednym ze starszych słuchaczy waszego świetnego podcastu. Jestem ciekaw czy kojarzycie serial animowany Wuzzle https://www.youtube.com/watch?v=fsdkPu8YM9E Dziwna sprawa z tym serialem, nikt go nie pamięta, NIKT! Nie raz jak ze znajomymi wspominamy filmy i seriale w tym animowane z lat 80-90tych i pada pytanie o Wuzzle czy znają to każdy zaprzecza. Jak coś to polecam bo świetny dubbing.

    Kuku-ruku – Pamietamy, heheh.
    I tak na marginesie, Terminatora z 1984 oglądałem przed drugą cześcią więc jestem chyba z tych nie licznych co obejrzeli za kolejnoscą;) Miałem chyba z 8-9 lat.

    • „Chcesz Wuzzlem być zmieszaj się z kimś”? Wow! Bardzo nakłania do prokreacji :p same postaci pamiętam (z karteczek?) ale bajki za cholerę nie. Pamiętasz może kiedy i gdzie to leciało?

    • tomashi81

      W TVP1 w niedziele, wieczorynka. Tylko 13 odcinków wiec pewnie z tego powodu mało osób to zna. Cześć z tego mam na VHSie. Wiki mówi że premiera w tv była w 25 września 1988 roku. Kurde, kawał czasu.
      Jak Ci dzieciak podrośnie to mu zapodaj, lepsze to niż jakieś współczesne badziewa. Na youtube sa wszystkie odcinki, ewentualnie z chomika.

    • Mandous

      Byłem wielkim fanem Wuzzli ale jestem 2 lata starszy a pamiętam, że to była bardzo wczesna podstawówka. Umiałem rysować wszystkie Wuzzle a zanim przyszły naklejki/karteczki (swoją drogą ominęło mnie zbieranie karteczek i tego nigdy nie rozumiałem, ale ominęły mnie też tazosy bo już za stary byłem) to był boss i mógł handlować rysunkami.

  • igimat

    Jeszcze nie słuchałem więc tylko zagłosuję na Pegazusa, dresów nigdy nie lubiłem

  • Krzysztof

    Tylko pegasus!!!

  • tomtom

    glos na dres, bo dres i klapki kuboty to prawdziwy szyk jest, pegasusa to szczerze sobie nie przypominam wcale, kazdy mial c64, albo jakies atari albo zx no i nawet jakies schneidery, w sklepach pamietam sprzety typu kosola 1000 gier w jednej, ale klona nesa nie moge sobie przypomniec nigdzie, co do szprzetow grajacych to pamietam wysyp wszelakich gierek – handheldow – typu pierwszego – ruska gierka – jajka, wilk i zajac itp oraz drugiego cala masa innego badziewia o przedziwnych ksztaltach gdzie mailo to ze 4 przyciski max i strasznie to piszczalo symulujac dzwiek

    ja jeszcze kojarze pierwszy polski tok szol – na kazdy temat z maksymalnie drewnianym szczyglem i laska z wada wymowy, teraz jak na to spojrzec to poziom drzyzgi

  • Majka

    Karteczki! Wszyscy to zbierali, ale nie pamiętam czy u nas w przedszkolu chłopcy mieli (jestem 91 więc karteczki przypadły mi na okres przedszkola). Chociaż może jakieś ze spidermanem mieli… jesli chodzi o tazosy to już w podstawówce zbierałam pokemony z 2 koleżankami. miałyśmy we 3 największą kolekcję w naszym roczniku :D I pamiętam kurczakowe chipsy! I to, ze się macało chipsy w sklepie, żeby kupić paczkę z tazosem, a panie krzyczały, że chipsy kruszymy :P
    Z zabaw na polu pamiętam chowanego, ciuciubabkę, i cudowne 10 patyków… trzepaka nie miałam bo mieszkałam na osiedlu domków jednorodzinnych i trzepaków nie można było uraczyć.
    Pamiętam też te trójwymiarowe obrazki i że znalazłam jakiś myk, że za każdym razem bardzo szybko je widziałam i nawet mogłam mrugać i nie znikały. Po latach znalazłam taką książeczkę z nimi gdzieś na strychu i już nie umiałam tego ogarnąć…
    Mnie mama też straszyła trującymi lodami z samochodu i sąsiedzi też nigdy tam nie kupowali… ciekawe z czego ci lodziarze żyli :D
    Mówiliście o pierwszych rzeczach wyszukiwanych w necie i że brakło Wam tylko kotów… więc ja pamiętam pierwszą stronę internetową jaką w życiu odwiedziłam. Byłam u koleżanki, która miała komputer, jej tata pozwolił nam na 15 minut włączyć internet i ja poprosiłam o… stronę o kotach :D Pamiętam tylko, że była zielona :P

    Natomiast z rzeczy, których nie wymienialiście ja pamiętam fototapety… u nas w dużym pokoju nawet była, taki widok na jakąś rajską wyspę z palmami. Połowa wujków i ciotek też miała jakieś fototapety. Rany, jakie to było koszmarne… a jak to się ciężko zrywało potem!
    Z programów telewizyjnych oglądało się Śmiechu warte i Benny’ego Hilla, którego mój tata uwielbiał. No karzdy prawie miał tamagotchi. Oprócz mnie :P

    No generalnie moje lata 90. trochę się różnią od Waszych, ale i tak większość rzeczy, o których mówiliście pamiętam i w starciu głosuję na… dresy! I to właśnie dlatego, że miałam w domu takie dresy, a pegasusa nie miałam bo nie mieliśmy kasy na takie burżujstwa :P

    Świetny odcinek :D

  • juszczyn

    Czy Veronica Zemanova dostała swój czas 1 na 1 :) ? … !

  • Łukasz Wróblewski

    A co do starcia. Wydaje mi się, że to będzie nokaut. To starcie to jak walka Tysona z Gołotą, PEGASUS.

  • Łukasz Wróblewski

    Co do karteczek. Story of my life. Ze wszystkich zbieractw oprócz pokemonów najbardziej chyba zapamiętałem właśnie karteczki. Pamiętam jak w wieku 10 lat (czyli w roku 1998) przeprowadziłem się wraz z rodzicami. Do najodważniejszych nie należałem, ale któregoś dnia postanowiłem wyjść na dwór (nie na pole!). Po chwili otoczyło mnie kilku kolesi i pytają czy mam jakąś konkretną karteczkę z serialowym Herkulesem na wymianę (coś takiego mniej więcej: http://2.bp.blogspot.com/-0Ug7jqHQmPY/UFipEzeclJI/AAAAAAAAAuk/RCecfxS6M3A/s1600/SAM_1318.JPG).Nie miałem. Miałem jakieś pedalskie Króle Lwy. Jedyna i niepowtarzalna okazja na zyskanie szacunu przepadła.

    W sumie to ta moda trwała dość długo z tego co mówicie. Skoro wspominacie, że trwała już w roku 1991, ja pamiętam ją w 1998 to spokojnie można stwierdzić, że koło tych 10 lat utrzymała się. Chyba, że szła ona równoleżnikowo z nad morza na Śląsk ;)

  • juszczyn

    Ten samochód z lodami to family frost <3

  • juszczyn

    Karteczki zbierałem z witch i postaciami disney’a. Oprócz tego były kary pokemon,digimon duel masters i yu-gi-oh. Jeśli chodzi o klasery ze światem wiedzy tez miałem tak samo. Nie mam pojęcia po co to zbierałem.Jeśli dobrze pamietam to świat wiedzy był z róznymi zwierzętami.

    • Rodzice kupowali, żeby dzieciaki się z tego czegoś nauczyły. A dzieciakom nudziło się po 3 numerach :D

  • Markynaz

    Pegasus FTW!

  • Zinio

    Ja jestem akurat z rocznika 91 więc u mnie zbierało się karty Dragonballa, tazosy z Pokemonami. Ale też dyski z Beyblade to było tak epickie…A karteczki za moich czasów zbierały tylko dziewczyny a chłopacy tazosy.

  • Gregory Kalemba

    Lata 90te były super! Dzięki za odświeżenie mojego dzieciństwa, wiele rzeczy sobie przypomniałem :). Pamiętam też jak w pewexie można było kupić klocki Lego za dolary. Teraz dalej mam gdzieś te stare katalogi z klockami Lego, które mogłem tylko pooglądać. Pamiętam jak sobie wtedy przeglądałem cały czas co było by fajnie mieć. Seria Castle, Piraci i Kosmos wtedy były najbardziej pożądane. Było minęło, ale wciąż czuje ten zapach nowych klocków serii Legoland lub System ;).

    Zagłosował bym na PC z hard drive’m i z nakładką Norton Commander. Uwielbiałem szperać w ustawieniach by gry np. Wolf3d.exe działał w miarę płynnie. …Dobra nie będę Corky i głosuję na Pegasus.

    • Zastanawiałem się czy nie wziąć LEGO do starcia, ale to jest jedyna „zabawka”, która przetrwała u mnie do dzisiaj i nie kojarzę jej tylko z latami 90tymi. LEGO się nie starzeje.

    • Gregory Kalemba

      Fakt. LEGO pod koniec lat 90-tych związało się z pierwszym nie swoim uniwersum, Star Wars. Potem już moje ulubione serie wymarły śmiercią naturalną. Jednak ja dalej mam swoją serię Castle, którą później mocno wzbogaciłem, dzięki allegro i teraz jej wartość rynkowa jest dużo więcej warta :D. Tylko czuję się jak Lord Biznes, bo kolekcja pełni funkcje eksponatów :(.

    • Konan064

      O przepraszam! Poza LEGO do dziś przeżył także Magic: The Gathering ;)

  • Vespera Verril

    Heh, jest starcie, nie ma smuteczga :) Od razu sobie zagłosuję: dresy, bo je faktycznie mieli wszyscy, i ja miałam takie fioletowe z zielonym. A Pegazus to burżuazja, moi znajomi mieli Pegazusy dopiero koło 98, 99 roku, to już prawie nie były lata 90.

    Gumy Turbo w Biedrze i inne takie to zwykły skok na kasę i nie mam zamiaru kupować tego sentymentalnego badziewia. Wystarczy już, że piłam „kultowe” reaktywowane piwo EB i jest ono gorzkie jak cholera i niesmaczne.

    Karteczki – wszyscy zbierali karteczki, chodziło się po szkole z segregatorem i się wymieniało. Dziwne to było trochę, bo podchodziło się do ludzi i zagadywało: masz karteczki? Jakby to o jakieś dragi chodziło… W moich okolicach największy szał na to był gdzieś w 94 i 95 roku.

    W ogóle zrobiliście te wspominki trochę w takim stylu, jakbyście mieli po osiemdziesiąt parę lat i opowiadali o swoim dziecińswie wnukom i prawnukom… Ale słuchało się tego fajnie.

    Ash vs Evil dead – jestem na nie. Mój Narzeczony puszczał mi te filmy całkiem niedawno, bo on się tym jarał, a ja tego nie znałam. No i efekt był taki, że na końcówce tego trzeciego zasnęłam. Potem zasnęłam jeszcze tylko na nowej Pamięci absolutnej… Trzeba lubić ten makabryczny humor, do mnie to nie dociera niestety.

    Batma v Superman – należę do tej mniejszości, której Man of steel podobał się. Może nie jakoś specjalnie, ale stabilne 7/10 bym dała. I na tego nowego czekam, może nie z niecierpliwością, ale na pewno go obejrzę. I cieszy mnie, że najnowsze materiały promocyjne są dobre.

    Ps. dzisiejsza audycja długa, ale nagrana jakoś tak sprytnie, że słuchało mi się bardzo dobrze.

    • Odniosę się do tego, że „nagraliśmy wspominki jakbyśmy mieli po 80. lat.” Pewnie głównie przez to, że wiele rzeczy tłumaczyliśmy. Ale wystarczy pomyśleć o tym tak – jak ktoś urodził się w 1995 r. to ma już 20 lat. Taka osoba może faktycznie nie pamiętać / nie znać np. telefonów publicznych na kartę magnetyczną. A słuchają nas też osoby młodsze. Dla nich to naprawdę są wspomnienia ramoli bo świat od tego czasu zmienił się bardzo. Dlatego też przyjęliśmy taką lekko edukacyjną formę.

      Jak o tym myślę, to lata 90. w Polsce były o tyle niezwykłe, że zostały w nich skompresowane lata 70., 80., i 90. z zachodu. Popularne były filmy z lat 80. (wiele z nich teraz dopiero doczekało się dystrybucji). Jeszcze śmieszniej było z technologiami, którym po prostu zabrakło czasu żeby się przyjąć – pamiętacie pejdżery i automatyczne sekretarki? Na zachodzie miały przynajmniej dekadę świetności, u nas zaraz jak się pojawiły to już były wypierane przez komórki.

      I dziękuję za głos na dres! Ja miałem niebieski z jakimiś kolorowymi wstawkami. Moda na kosmos :)

    • Vespera Verril

      Wiem, dlaczego założyliście taką formę wykładu, po prostu bardzo wczuliście się w rolę. I dlatego brzmiało to jak dziadzio Michał i dziadzio Szymon opowiadają :) Tak nieco zabawnie.

      Z tamtymi latami kojarzą mi sie jeszczezawody w łyżwiarstwie figurowym, transmitowane w TV późnym wieczorem. Zawsze chciałam oglądać, ale nie zawsze mogłam, bo „to juz po dziesiątej, a wtedy dzieci nie oglądają telewizji”.

    • Ja późno wieczorem chciałem oglądać Pamiętniki czerwonego pantofelka :P

    • Vespera Verril

      Heh, ale chyba nie jako sześciolatek?

    • W połowie lat 90-tych już nasto… :)

    • Vespera Verril

      W wieku nastoletnim to już normalne :) Ja jako dzieciak w wieku przedszkolnym oglądałam właśnie to łyżwiarstwo, a parę lat później to już szły wszystkie filmy lecące wieczorem w tv: jakieś Rambo, Terminatory, inne dziwne filmy sf, horrory, kryminały… Może to dlatego jestem taka troche nienormalna…

    • Konan064

      Ja się kitrałem po nocach i oglądałem różową landrynkę xD

  • Konan064

    W jednym odcinku!!!????!!111??!! xD

  • Paweł Czachura

    Głosuje na Pegasusa

  • Paweł Czachura

    hej super audycja

    • Ted Bundy, racja! No i Dragon Ball :)

    • HugonOkrutny

      A nie Al Bundy?