MASA KULTURY 52 – TROLLOWANIE TŁUMACZY

Grudzień 15th, 201338 komentarzy

52

To wina tłumaczy!

W 52 odcinku gościem podcastu jest Bartosz Lewandowski, założyciel i prezes firmy Roboto Translation. Tak będziemy rozmawiać o tym skąd biorą się polskie tytuły filmów. Ale nie tylko. Porozmawiamy też o polskich wersjach gier i ciężkiej doli tłumaczy. A Bartek wie o czym mówi. Jego firma współpracowała między innymi z takimi tuzami na rynku jak Electronic Arts, Ubisoft, Sega i HBO. A Wy nawet nie będąc tego świadomymi z pracą Roboto Translation spotykaliście. Ot starczy, że graliście kiedyś w Mafię 2, albo Heroes of Might and Magic V. A to tylko dwa tytuły z niezwykle bogatego portfolio nad którym pracowało Roboto.

Kto odpowiada za błędy w tłumaczeniach? Dlaczego kontekst jest ważny? Włości czy Shire? Żeby poznać odpowiedzi na te i wiele innych pytań wysłuchajcie 52 odcinka Masy Kultury.

POBIERZ 52 ODCINEK MASY KULTURY, TUTAJ

 

Archiwum podcastów znajdziecie tutaj. Zapraszam też, do subskrybowania nas na iTunes.

 

 

« ALMOST HUMAN – TWARDA POWTÓRKA Z SF
MASA KULTURY 53 – WIGILIA NA MAZURACH »

Categorized Under

podcast Polecam

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts

  • Kamil Dziwota

    @Indyki:disqus @SzymonAdamus:disqus @Bartes

    Jeżeli chodzi o piractwo, to polecam ten artykuł – http://technologie.gazeta.pl/internet/1,113840,15905128,Piractwo_w_sieci_jest_dobre___czyli_dlaczego_rok_2014.html

    Poza tym chodzą słuchy, że Netflix za jakiś czas (chociaż raczej dłuższy niż krótszy) ma wejść do Polski, więc to też mogłoby coś zmienić. Teraz też da się (nieoficjalnie) płacić za Netflix np. przez VPN, ale nie zmienia to faktu, że nie ma polskich napisów (można samemu dodać ściągnięte z Internetu, ale wtedy mogą być niezsynchronizowane z filmem i trzeba by szukać innych lub je poprawiać samodzielnie).

    http://www.spidersweb.pl/2014/01/netflix-w-polsce.html

    http://hops.jogger.pl/2011/05/28/czy-gdyby-netflix-byl-w-polsce-nie-byloby-piractwa/

    • Problem z Netflixem jest taki, że nawet jeśli kiedyś wejdzie do Polski, to nie ma najmniejszych szans na taką bibliotekę jak w USA. Nawet wersja brytyjska jest okrojona. U nas blokady regionalne będą jeszcze silniejsze.

  • Kamil Dziwota

    @Indyki:disqus @SzymonAdamus:disqus @Bartes

    Odcinek ciekawy, dobrze się słucha i gdyby tylko prowadzący więcej poczytali o tłumaczeniach „Władcy pierścieni”, to dowiedzieliby się, że to właśnie tłumaczenie Skibniewskiej jest bliższe oryginałowi Tolkiena niż Łozińskiego, który wprawdzie czasami stosował się do wspomnianych wskazówek dla tłumaczy od Tolkiena. Jednak często postępował wbrew nim. Już nie wspominając o innych wadach jego przekładu. Jako, że się na tym zbytnio nie znam, to odsyłam do poniższych stron internetowych dotyczących m.in. właśnie tego tematu:

    http://parmadili.skf.org.pl/jrrtolkien/nprzeklad.htm

    http://www.lodz.tpsa.pl/iso/Tolkien/agnieszka.html

    http://wilczywykrot.blogspot.com/2009/04/tumaczenia-wadcy-pierscieni.html

    PS Nie chciałem tą uwagą nikogo urazić czy obrazić, jakby co. :)

    PPS Komentarz umieszczam drugi raz, gdyż inaczej nie dało się dodać waszych kont Disqus po znaku „@” tak, żeby to dobrze działało. Jeśli zrobi się to po wstawieniu komentarza przez „Edytuj”, to to linkowanie po prostu nie działa.

    • Spokojnie Kamilu, my się tu nigdy nie obrażamy… Za bardzo ;)

    • Dzięki za uzupełnienie informacji. Nagrywamy live także często się mylimy. Ale od czego mamy słuchaczy? :)

  • Kamil Dziwota

    Jeżeli chodzi o piractwo, to polecam ten artykuł – http://technologie.gazeta.pl/internet/1,113840,15905128,Piractwo_w_sieci_jest_dobre___czyli_dlaczego_rok_2014.html

    Poza tym chodzą słuchy, że Netflix za jakiś czas (chociaż raczej dłuższy niż krótszy) ma wejść do Polski, więc to też mogłoby coś zmienić. Teraz też da się (nieoficjalnie) płacić za Netflix np. przez VPN, ale nie zmienia to faktu, że nie ma polskich napisów (można samemu dodać ściągnięte z Internetu, ale wtedy mogą być niezsynchronizowane z filmem i trzeba by szukać innych lub je poprawiać samodzielnie).

    http://www.spidersweb.pl/2014/01/netflix-w-polsce.html
    http://hops.jogger.pl/2011/05/28/czy-gdyby-netflix-byl-w-polsce-nie-byloby-piractwa/

  • Kamil Dziwota

    Odcinek ciekawy, dobrze się słucha i gdyby tylko prowadzący więcej poczytali o tłumaczeniach „Władcy pierścieni”, to dowiedzieliby się, że to właśnie tłumaczenie Skibniewskiej jest bliższe oryginałowi Tolkiena niż Łozińskiego, który wprawdzie czasami stosował się do wspomnianych wskazówek dla tłumaczy od Tolkiena. Jednak często postępował wbrew nim. Już nie wspominając o innych wadach jego przekładu. Jako, że się na tym zbytnio nie znam, to odsyłam do poniższych stron internetowych dotyczących m.in. właśnie tego tematu:

    http://parmadili.skf.org.pl/jrrtolkien/nprzeklad.htm
    http://www.lodz.tpsa.pl/iso/Tolkien/agnieszka.html
    http://wilczywykrot.blogspot.com/2009/04/tumaczenia-wadcy-pierscieni.html

  • skull kid

    Świetny podcast, trafiłem na niego przypadkiem z filmweb i biorę się słuchanie reszty materiałów.

  • GwynBleidd_79

    Świetny odcinek. Zapraszajcie częściej takich ciekawych ludzi jak pan Bartosz.
    Naprawdę dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy o tłumaczeniach, że teraz inaczej będę odbierał grę która będzie w Polskiej lokalizacji.

  • Szymas

    Na chwilę obecną to moja ulubiona MK z gościem :) Lekko, profesjonalnie i przyjemnie. Oby tak dalej!

    • Niech mu ktoś poleje szampana. Szybko! ;) Dzięki.

  • Konan064

    O ty w zyciu… flame w komentarzach nawet na MK. Panowie, oficjalnie, jestescie juz mainstreamem ;)

    Co do odcinka – jak kazdy z gosciem – bombowy ;)

    Bardzo mi pasuje, ze zapraszacie ogarnietych ludzi, znajacych branze od srodka, keep it up men ;)

  • POLIP

    ÓSMY!!! Odcinek świetny, gość interesujący, pytania bardzo inteligentne (oraz inne). Po raz kolejny usłyszałem od osoby kompetentnej, że w tłumaczeniu z dowolnego języka najważniejszy jest właśnie polski i jeżeli tego brakuje, nawet najlepszy tłumacz leży. Sam zaliczyłem mini kurs translacji (angielski-polski) i właśnie samo tłumaczenie to pesteczka – w zrobieniu z tego ładnej polszczyzny pies pogrzebany jest. Fajnie też, że wyjaśniło się, kto wykminia te głupawe tytuły. Szkoda, że – jak widać – tłumacze mają w tej kwestii prawie zerowe pole manewru. Co do tanka zbiornika/czołga, nie było czasem tak, że tam jakiś koleś miał po prostu ksywkę „Tank” i ktoś zakrzyknął do niego „hej, zbiorniku!”? Być może myli mi się to z pewnym „alternatywnym” tłumaczeniem „Matrixa”, w którym jeden z gości też miał nicka „Tank” i został zawołany z kolei „buldożerze!”. :) Polska mowa trudną jest. Stosunek szanownego gościa do piractwa oczywiście rozumiem, jednakowoż przy tej okazji warto wspomnieć panów i panie z Grupy Hatak. Niby też są to amatorskie tłumaczenia „piratów” (przy serialach wciąż do końca nie jest to jasne), a jednak ich poziom nakazuje czapki z głów ściągać. Tyle ode mnie, czekam na odcinek świąteczny. Dobra robota, Panowie. Pozdro!

    • Nie, zdecydowanie tam wyjechał zbiornik na gąsienicach i z wielką lufą.

    • POLIP

      Ano, właśnie sobie przypomniałem. Skoro zbiornik na gąsienicach z wielką lufą może sobie egzystować w spokoju, to mniemam, że gość z „Matrixa” na tych samych prawach może być Buldożerem.

    • WTF?

      Nie no pytanie źle postawione. wiadomo że dirty dancing – wirujący SEX to nie było tłumaczenie tylko nowy tytuł! Wiedziałem to zanim masa kultury pomyślała o zadaniu tego pytania :)

    • WTF?

      Aha, jeszcze gościa bym prosił by od piratów się odczepił.

    • Bartes

      Nie odczepię się od piratów, ponieważ piractwo jest złodziejstwem i tyle. I choćby apologeci piractwa – tacy jak ty – nie wiem jak się nadymali, dalej złodziejstwem będzie. A ja złodziei nie toleruję, mam do tego święte prawo. End of story.

    • WTF?

      Nie toleruj. Tylko piratów to masz na targu gdzie sprzedają podrabiane znaczki wodne: kasety, Cd, etc z muzyką Disco Polo i Michaela Jacksona. To jest piractwo a nie ściąganie mp3 czy avi z neta. I choćby tacy jak ty nie wiem jak się nadymali, dalej piractwem to nie będzie. Samo ściąganie w Polsce nie jest nielagalne. Poczytaj materiąły choćby fundacji wolnakultura. I krzyżyk na drogę t

    • Bartes

      O obwarowaniach prawnych dotyczących piractwa wiem wystarczająco dużo. Ściąganie nie jest – wystawianie już jest. Żeby ktoś mógł pobrać, ktoś musi zripować i wstawić na serwer – i ten ktoś jest złodziejem. Dalej nie będę wchodził w temat.

      I kultury trochę – „krzyżyk na drogę” świadczy o twoim poziomie aż zanadto..

  • kslawko

    Super audycja! Gratuluję ciekawego i umiejącego interesująco opowiadać gościa.

  • Tajemniczy Penis

    Penis Penis Penis

    • Z jednej strony czuję, że powinienem usunąć ten komentarz. Z drugiej jest on tak fajny, że chyba tutaj zostanie. Tylko dzięki temu że „Penis” jest po trzykroć i zawsze z dużej litery!

  • Werka

    A ja jakoś myślałam, że dowiem się czegoś więcej, jakieś smaczki, historyjki:) Miałam zajęcia ze stylistyki ze świetną babeczką, która tłumaczyła Wiedźmina książkę, pomagając jednocześnie przy lokalizacji gry na hiszpański rynek – mówiła, że mimo mikrego materiału, bo dostali właśnie źle poustawiane krzaczki, zero informacji o postaciach czy czasoprzestrzeni, udało się wybrnąć ze świetnym wynikiem. Ogólnie sama zamierzałam być wybitnym (a jakże) tłumaczem przede wszystkim filmów (wyleję swe żale, w Warszawie jest bardzo ciężko się przebić) przede wszystkim dlatego, że nie ma lepszej zabawy ani większej satysfakcji po skończeniu pracy! Mimo wszystko fajnie było posłuchać:)

  • Kuba

    Mega fajny odcinek! Ciekawy gość i dość niszowy temat. Fajnie, bo jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem jak wygląda proces tłumaczenia gier np.
    I tak się zastanawiam na ile domorośli tłumacze za piątkę faktycznie psują rynek, po pierwsze wypuszczając jakieś koszmarki, a po drugie przyzwyczajając rynek do ultra niskich stawek.

    • WTF?

      Facet będzie pewnie tak pieprzył że mu tani tłumacze rynek psują – hahahaha – zbanował by ich bo mu podkupują klientów. Sądla niego KONKURENCJĄ. Więc pewno! Wyobraźcie sobie targ, na który wchodzi młody sprzedawca buraków po 40gr za kilo! Też będą starzy mówić, że im młodzież rynek psuć. A jakie ma niedobre te buraki!

    • Kuba

      Jasne, że są konkurencją, ale to sprowadza oczekiwania zleceniodawców do jakiś minimalnych stawek, a wiadomo, że chcieliby wysokiej jakości do tego.
      To jak z logotypami za 5 zł…

    • WTF?

      To co powiesz mi , że początkujący grafik nie może stworzyć genialnego logo za 5zł? Wiele debiutów to arcydzieła. Ale nawet nie o to chodzi. wszystko zależy od zleceniodawcy i od począktujacego tlumacza, czy dobrze sprawdzi, czy sie przyłoży itd Nie uogólniajmy. Tak jak gość.

    • Kuba

      Jasne, że może. Zastanawiam się tylko jak wygląda to zjawisko w branży tłumaczeniowej, bo w reklamie i promocji zleceniodawcy często wolą oszczędzać, a później wychodzą różne koszmarki.

    • WTF?

      Niejeden koszmarek zdarzył się i Martinowy Scorseze i Melowi Gibsonowi nawet! :-P

    • Bartes

      Warto słuchać ze zrozumieniem. Nigdzie nie powiedziałem, że MI tani tłumacze psują rynek – wśród moich klientów liczą się inne argumenty, więc mi pan z gumtree za 5 zyla krzywdy najmniejszej w biznesie nie zrobi. Posłuchaj raz jeszcze – daję rady POCZĄTKUJĄCYM tłumaczom, żeby nie zaczynali WYŁĄCZNIE od niskich cen, bo to ich nie doprowadzi do niczego konstruktywnego i nie zbuduje im ani renomy, ani korzyści materialnych. I że ja nie pracują z takimi, bo są dla mnie niewiarygodni. Tyle w temacie tego, jak się ich boję.

      A skoro już taki, nomen omen, buraczany przykład podałeś – pytanie: ile kosztowało pana sprzedawcę wyhodowanie, zebranie i dowiezienie na targ tych buraków za 40gr/kilo czy ile tam za kilo (rozumiem, że znacznie taniej niż inni)? Zrobił to poniżej kosztów dziś? A jutro? Utrzyma siebie i rodzinę z tego? Jaką marżę na tym robi, ergo: jaka jest ścieżka rozwoju jego biznesu? Skąd weźmie na rozwój środki, skoro tę marżę na dzień dobry zarżnął? Jak chce argumentować podniesienie ceny, skoro właśnie przyzwyczaił swoich klientów do ekstremalnie niskiej ceny?Jak zabezpieczy swój biznes przed kolejnym młodym buraczanym, jeśli jego jedyny key selling point to cena?

      Trollować w necie można bez umiaru, tylko trzeba by jeszcze jakieś argumenty mieć.

    • WTF?

      No właśnie – tylko gdzie masz te argumenty? Chyba nie znasz podstawowych zasad rynku. Jeżeli ktoś chce sprzedaćswoje tłumaczenie za 5zł – jego wola. Na wolnym rynku (którego w pełni w Polsce nie ma ale to inny temat) jeśli jest sprzedawca i chętny kupić – ich sprawa. Jak zabezpieczy biznes? Być może pojawi się ktoś inny kto będzie to samo sprzedawał jeszcze taniej? za 4zł. Być może ludzie będą później robić to za darmo (by zdobyć doświadczenie i dać się poznać) pójdą na staż i będą „dopłacać” dojazd, czas etc – tylko po to by zaistnieć. To jest inwestycja w przyszłość Człowieku. Więc nie krytykuj ludzi , którzy próbują robić cokolwiek. Gdyby on dał cenę na wyjściu 100zł – to potencjalni klienci by go zignorowali, bo to niesprawdzony towar. A tak może zrobi tłumaczenie, okaże sie genialne, da się poznać i ktoś go zauważy. Więc takie rady „nie rób za 5zł” tylko za więcej – jakoś do mnie nie docierają.
      I oczywiście najlepiej trolem nazwać tego kto ma inny pogląd. I nazywanie TROLEM ma być lepsze niż dania komuś krzyżyka na drogę?! :-)

    • @disqus_nHafdtaqCI:disqus o ile większość twoich argumentów jest słuszna i ciężko się z nimi nie zgodzić to jednak jest to trochę strzał kulą w płot. W rozmowie z nami Bartek nie wyzywa „tanich” tłumaczy, a już na pewno o niczym nie „pieprzy”. Nie każe rzucić innych tłumaczy na sztos ani ukamienować. Po prostu daje radę z punktu widzenia kogoś kto już w tym biznesie siedzi od wielu lat.

      Jest to normalne, trzeźwe spojrzenie doświadczonego faceta. Podejrzewam, że to samo powie ci zawodowy bloger o „tanich” blogerach, czy np. ludzie z agencji kreatywnych.

      Oczywiście prawo rynku jest takie, że prawie zawsze znajdzie się ktoś kto zrobi coś taniej, ale niekoniecznie lepiej. To jego broszka i nikt mu tego nie zabroni.

      @Bartes – najwyraźniej tytuł odcinka podziałał jak płachta na byka :P

    • Szymas

      Stary, nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Od ponad roku zajmuję się tłumaczeniami pisemnymi i powiem Ci, że nawet 30 złotych za cały arkusz to jakieś śmieszne pieniądze. Jeżeli ktoś zaniża stawkę, to tak naprawdę bawi się w wolontariat. Lub odwala totalną fuszerkę. A tekst „A tak może zrobi tłumaczenie, okaże sie genialne, da się poznać i ktoś go zauważy.” to chyba jakiś żart :) Piszesz o prawach rynku, a zarazem wierzysz, że ktoś – widząc, że na własne życzenie harujesz jak głupi za marne pieniądze – nagle sypnie Ci groszem i zapewni etat, furę i komórę? Serio?

  • cośtam

    świetny odcinek

  • POLIP

    Jeszcze nie słuchałem, ale warto zająć kolejkę w komciach. DRUGI!!!

  • YaXeS

    Obrazek made my day!