Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(): Failed opening '/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php71/lib/pear') in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

MARCOWE PRZESILENIE WŁADZY, CZYLI KRÓTKO O „IDACH MARCOWYCH”

Luty 22nd, 20120 Comments »

Marzec to piękny miesiąc. Kończy się zima,  koty rozpoczynają swoje śpiewy, a politycy wbijają sobie sztylety w plecy.

Imperium Rzymskie wymyśliło kupę przydatnych rzeczy takich jak chociażby parowe łaźnie, akwedukty i nowoczesną politykę. Tą ostatnią chyba najdobitniej zdefiniował Brutus wbijając swojemu przyjacielowi Cezarowi sztylet w plecy. I chociaż od tego wydarzenia minęło ponad dwa tysiące lat i metody walki o władzę stały się nieco bardziej subtelne, to jednak dobrze wymierzony cios w plecy zawsze skutkuje.

George Clooney postanowił pokazać nam decydujący fragment amerykańskich prawyborów w partii demokratycznej. Na przeciw siebie staje dwóch kandydatów, ale jeden z nich Gubernator Mike Morris (w którego wcielił się sam Clooney) wydaje się mieć zwycięstwo w kieszeni. To zasługa duetu genialnych sztabowców – szefa kampanii Paula Zara (Philip Seymour Hoffman) i młodego, ambitnego doradcy od spraw PR Stephena Meyersa (Ryan Gosling).

Widz na początku słucha gładkich zdań pełnych patosu i ogląda uśmiechnięte buzie kandydata i jego sztabowców. To ten sam poziom, który znamy z telewizorów przed każdymi wyborami. Ale zaraz mamy okazję zejść trochę głębiej. Clooney powoli buduje atmosferę, aż w końcu brutalnie zrywa maski wszystkim swoim bohaterom mówiąc jasno i bez ogródek – polityka to tarzanie się w łajnie i tutaj każdy musi się uwalić.

Centralną postacią opowieści jest Stephen. Młody, błyskotliwy i zdolny idealista. Na początku jest on nieskazitelnie czysty, wierzy w swojego Gubernatora i dla samej idei jest w stanie zrobić dla niego wszystko. Ot klasyczna historia o rycerzyku, który pod wpływem środowiska i wydarzeń zostaje złamany i zmienia się nie do poznania. Tyle tylko, że ciężko w tę początkową naiwność Stephena wierzyć. Co więcej dostajemy też pewne wskazówki dzięki którym jego postawę może interpretować nie jako idealizm, ale oportunizm.

W filmie nie brak nawiązań do pierwszej kampanii prezydenckiej Baracka Obamy . Wystarczy spojrzeć na plakaty wyborcze gubernatora Morrisa

Przecież o jego „czystych intencjach” dowiadujemy się podczas rozmowy z dziennikarką. Przecież jako zwierz polityczny Stephen może łgać i jej i tobie drogi widzu. W końcu pomimo, że młody to doświadczony facet, który przeżył już sporo kampanii. A jak to Clooney dobitnie pokazuje – tutaj wszyscy są brudni. Nie mamy też żadnych wątpliwości co do tego, że Stephen potrafi wykorzystać swoją wysoką pozycję w sztabie w bardzo nieetyczny sposób.  Stephenowi po prostu łatwo jest osiągnąć sukces zachowując się jako ten dobry. Kiedy więc sytuacja się zmienia niemal bez wahania zrzuca on maskę i przechodzi na ciemną stronę mocy. Tyle tylko, że jest tak dobrym kłamcą, że nawet widz mu zaufa. Dla mnie jednak w filmie nie obserwujemy żadnej przemiany wewnętrznej, a jedynie widzimy jak zrywana mu jest maska dobrego chłopca.

Clooney bardzo celnie punktuje też współczesnych dziennikarzy. To bardzo istotne, bo przecież kilka lat temu ten sam reżyser w filmie „Good Night and Good Luck” przedstawił nam niezłomnego dziennikarza Edwarda R. Murrowa, który wypowiedział wojnę potężnemu senatorowi Josephowi McCarthy’em. Ale wojownicy tacy jak Murrow do dziś chyba zupełnie wymarli. Teraz jego miejsce zajmuje Ida Horowicz. Wydaje się, że ta dziennikarka poczytnego dziennika nie zajmuje się niczym innym niż spotkaniami ze sztabowcami na eleganckich kolacjach. W efekcie jest niczym więcej niż narzędziem w rękach polityków.  Pisze jedynie to, co podrzucą jej grube ryby z wyborczych sztabów. I to jest jej temat.  Chwilami wręcz zdaje się być niemal groteskową parodią  Boba Woodwarda i Carla Bernsteina z „Wszystkich Ludzi Prezydenta”.

Clooney stworzył film ciekawy, trzymający w napięciu i nie tak jednoznaczny jak mogłoby się początkowo wydawać.  I chociaż z tego powodu „Idy Marcowe” obejrzeć warto. Poza tym to świetny dramat polityczny, który na całe szczęście nie zmienia się nagle w tanią sensację tak jak niestety zdarzyło się to w „Stanie Gry”. Jeżeli tylko podobały wam się takie filmy jak  wspomniane wcześniej „Wszyscy Ludzie Prezydenta”,  „Good Night and Good Luck” lub „Autor Widmo” to maszerujcie śmiało to kina śmiało.

Ciekawe kto waszym zdaniem w dzisiejszych „Idach Marcowych” był Cezarem, a kto Brutusem. Ja nie jestem przekonany, czy ta pierwsza rola naprawdę przypadła panu Gubernatorowi…

« Tomek Bagiński
HUGO I JEGO WYNALAZEK – MASZYNKA DO ĆWIERKANIA? »

Categorized Under

film Polecam

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts