JAK „AVATAR” BRZMI NA ŻYWO?

Czerwiec 13th, 20132 komentarze
Koncert Muzyki Filmowej - sweet focia

Sweet focia musi być ;)

Byłem na koncercie muzyki filmowej. Już wiem, że wrócę za rok. Mimo, że nie obyło się bez potknięć.

Jak brzmi muzyka z „Aliens”, „Dnia Niepodległości”, „Avatara”, „Titanica” czy „Szeregowca Ryana” grana na żywo? Tak samo jak ze ścieżki dźwiękowej. Widząc jednak jak członkowie Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus oraz Chóru Politechniki Warszawskiej machają smyczkami i zdzierają gardła, nabiera się jeszcze większego szacunku dla kompozytorów. I znakomicie bawi!

Koncert Muzyki Filmowej - Avatar

Warszawski Koncert Muzyki Filmowej, to wydarzenie obowiązkowe dla fanów dobrego brzmienia w filmach. Usłyszenie utworów Jamesa Hornera, Jerrego Goldsmitha czy Johna Williamsa na żywo i to wraz z efektami świetlnymi i projekcją fragmentów filmów, wywołuje ciary. Muzyka niby ta sama co zawsze, ale jak zwykle słyszana na żywo nabiera nowego życia. Najlepszym dowodem na znakomite oddziaływanie jest fakt, że po 10 minutach zwracania uwagi na muzyków i chórzystów, zacząłem patrzeć na fragmenty filmu, jakbym oglądał je w kinie. Od „Szeregowca Ryana” jak zwykle chciało mi się płakać, „Aliens” autentycznie przerażało, „Avatar” podniecał jakością. A przecież filmy leciały bez głosu i jedyną warstwą dźwiękową była rewelacyjna muzyka. Jeśli pod koniec utworu z „Dnia Niepodległości” czujesz to charakterystyczne podniecenie znane z seansów efekciarskich blockbusterów, to znaczy, że koncert jest udany.

Po fakcie stwierdzam jednak, że nie był idealny. Trzech wpadek nie mogę przemilczeć.

Po pierwsze kolumny stojące przed orkiestrą buczały. Siedziałem w pierwszym rzędzie, więc słyszałem je przy każdym momencie ciszy. Na szczęście gdy tylko rozbrzmiewała muzyka, buczenie znikało.

Koncert Muzyki Filmowej - głośnik

BUUUUU! Taki dźwięk wydawał głośnik widoczny z przodu

Po drugie efekty świetlne były ciekawe, ale zbyt silne. Ekran kinowy ma to do siebie, że nie lubi gdy rzuca się na niego zbyt wiele światła.

No i trzeci, najbardziej denerwujący mnie element – przerywanie utworów. Radiowa spikerka Magdalena Miśka-Jackowska przerywała koncert kilkukrotnie, by zapowiedzieć jego dalszy fragment lub inny koncert. I to nie na kilka sekund, potrzebnych do przeczytania tytułów filmu, ale kilka minut, opowiadając historie o produkcjach. Informacje były ciekawe, ale będąc w łóżku z piękną kobietą, nie chcę by co chwilę do pokoju wchodziła jej matka ;) Przerw było więcej, gdy np. przy muzyce z „Braveheart” pojawił się Adam Sznabel, poznański muzyk grający na dudach. Te z udziałem Miśki były jednak najdłuższe i najbardziej denerwujące. Idąc na koncert chcę słuchać muzyki i cały czas pozostawać pod jej urokiem. Ewentualne dodatkowe informacje czy zapowiedzi innych wydarzeń muzycznych mogą pojawić się na początku i od biedy na końcu. Ten element systematycznie wyciągał mnie z zanurzenia w muzycznym świecie.

Koncert Muzyki Filmowej - publiczność

Koniec końców z sali wyszedłem jednak bardzo zadowolony. Tak bardzo, że na myśl o przyszłorocznym repertuarze zrobiło mi się gorąco. Podczas Koncertu Muzyki Filmowej 2014 (26.04.2014, w Sali Kongresowej) będzie można posłuchać utworów między innymi z z „Incepcji”, „Mrocznego Rycerza”, „Gladiatora” i „Ostatniego Mohikanina”. Absolutnie nie mogę tego przegapić. Wam również radzę zaplanować wyjazd.

Muzyka filmowa nigdy nie brzmiała tak dobrze.

« HANGOVER 3 – TYM RAZEM NA TRZEŹWO
MASA KULTURY 45 – ALONE IN THE ZONE (KONKURS) »

Categorized Under

film muzyka Polecam

Post tags

About Szymon Adamus

» has written 109 posts

  • Nie wiem jak to się stało, ale pierwszy raz słyszę o takowym wydarzeniu. A muzyka firmowa to jedna z moich największych miłości i bardzo chętnie bym takiego „Gladiatora” na żywo usłyszał.

    • Koniecznie jedź w przyszłym roku. Kilka wpadek nie zmienia faktu, że to bardzo fajne wydarzenie.