HANGOVER 3 – TYM RAZEM NA TRZEŹWO

Czerwiec 13th, 20134 komentarze

hangover3

A jak zachowałaby się wilcza paczka gdyby nie była pijana i naćpana?

Tytuł oryginalny: „The Hangover Part III”; tytuł polski:  „O czterech takich co poszło w miasto. Na trzeźwo”
Gatunek: Komedia sensacyjna z Alanem
Reżyserował: ten kolo co reżyseruje wszystkie Kac Vegas (zaskoczeni?)
Za występy pensje pobrali: Zach Galifalilafifaliknas,  dentysta bez zęba i z tatuażem, boski Bradley, pan Cheng/Chow, Doug, czarny Doug, Fred Flintston

BEZSPOJLEROWE STRESZCZENIE SCENARIUSZA

Cheng ucieka z więzienia. Żyrafa umiera. Tata umiera. Alan zakopuje tatę. Doug porwany. Woolfpack ma kłopoty. I to na trzeźwo. A poza tym wszyscy starają się ściemniać, że to od zawsze miała być trylogia i jest nawet jakaś linia fabularna z filmu na film, a nie jedynie perypetie nawalonych kolesi w różnych ciekawych miejscach. Bradley Cooper wygląda bosko, a dentysta głupio. I Alan ma brodę i kudły. I dalej jest dziwny. A w ogóle to na pierwszy plan wysuwa się właśnie on i szalony pan Cheng, nie wiem czy każdy z Was jest gotowy na ten duet.

Mały głód w akcji?

Mały głód w akcji?

WARTOŚĆ EDUKACYJNA FILMU, CZYLI CZEGO NAUCZYŁEM SIĘ NA “CZETERCH TAKICH CO POSZŁO W MIASTO. NA TRZEŹWO”

  • nikt nie je czterech pianek z rzędu,
  • nie przyjmuje się podarunków od małych Azjatów ze zwichrowaną psychiką,
  • prostytutki przyciągają lekarzy,
  • Mike Tyson miał lepsze rzeczy do roboty niż grać w trzeciej części,
  • tygrys Mika Tysona podobnie,
  • reżyserzy i producenci (w tym wypadku w jednej osobie) naprawdę przejmują się krytyką,
  • strata smartphona może być bardzo dotkliwa, gdy ma się na nim 60 aplikacji.

W FILMIE PODOBAŁO MI SIĘ

Oczywiście sam początek i kilka późniejszych gagów. Środek niby też był ok, ale tym razem bez fajerwerków.

W FILMIE NIE PODOBAŁO MI SIĘ

Wciskanie nam od początku, wielkimi zgłoskami TO ZAWSZE (SŁYSZAŁEŚ? ZAWSZE!) MIAŁA BYĆ TRYLOGIA!

NAJLEPSZA SCENA

Alana doświadczenie z oglądania pornoli.

Co się stało? Czemu jesteśmy trzeźwi?

Co się stało? Czemu jesteśmy trzeźwi?

WERDYKT

„Hangover 3” fajne jest. Ale nie fajowe. Todd Phillips chyba za bardzo przejął się krytyką drugiej części. I jak mu internety mówiły „Fajne, fajne ale to już widzieliśmy. Powtórka z rozrywki, buuu!”, to postanowił zrobić coś innego. I tak komedię podmienił miejscem z komedią sensacyjną. I niby bohaterowie ci sami, wydarzenia nadal szalone ale ciągłego rechotu brak. I internety znowu narzekają. Tyle, że w drugą stronę niż poprzednio. Teraz jest „Fajne, fajne ale to nie jest Hangover na jaki czekaliśmy. My chcieliśmy powtórki z rozrywki, buuu!”. No ale tak to już jest z tymi internetami. Nie dogodzisz.

Ale jak też wiadomo – internety zazwyczaj przesadzają. Tak jest i w tym wypadku. „Hangover 3” zły nie jest. To przyzwoite filmidło, dobrze zagrane i wyreżyserowane. Sprawna komedia sensacyjna, w której trzech kolesi pogania za szalonym Azjatą. Są strzały, są trupy i jest żyrafa (szkoda, że tylko na początku). Trafiają się także przyzwoite gagi, chociaż w o wiele mniejszym natężeniu niż w poprzednich częściach i o mniejszym polu rażenia. Jest też bardzo nachalne wciskanie nam kitu, że TO ZAWSZE MIAŁA BYĆ TRYLOGIA. Wracają bohaterowie z poprzednich części, których oczywiście normalny widz ledwo co pamięta, bo ich rola była marginalna.

Podsumowując – film jest do obejrzenia. Można bawić się całkiem fajnie, ale trzeba mieć odpowiednie nastawienie. Jeżeli chcecie śmiać się do rozpuku to lepiej po raz kolejny obejrzycie jedynkę lub dwójkę. Jak macie ochotę na lekkie kino sensacyjne – „Hangover 3” będzie w sam raz. Raczej niewiele zapamiętacie na przyszłość i nie błyśniecie żadnym żartem w towarzystwie, za to spędzicie kilka miłych chwil i może uśmiechniecie się raz albo drugi pod nosem.

A potem obowiązkowo polecam się porządnie nawalić i zobaczyć co będzie czekało was rano. Kto wie, może to co zrobicie tej jednej nocy zapoczątkuje waszą własną trylogię pełną wymiocin, tatuaży na twarzy, porwanych tygrysów i ślubów z prostytutkami?

3na6

 

 

« MASA KULTURY 44 – PROSTO DO BISZKOPTÓW
JAK „AVATAR” BRZMI NA ŻYWO? »

Categorized Under

film Polecam

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts

  • A jest chociaż tradycyjna piosenka Stu?

    • Stu i Phil w tym filmie są niestety na drugim planie. Szaleje głównie Chow i Alan. I nawet Stu nie dostał szansy pośpiewania. Za To Chow śpiewa. Ale karaoke, także chyba się nie liczy.

    • Karolina

      Eh… Hangover był zabawny, ponieważ paczka (!) bohaterów wpakowała się w zabawne tarapaty. W Hangover 2 owe tarapaty były już mocno przerysowane.

      Jeśli Hangover 3 jest głównie o Alanie i Chow, którzy mnie osobiście denerwowali, gdy pojawiali się na ekranie na dłużej niż 3minuty to ja podziękuję. To jak oglądanie jednego z odcinków A-Team, gdzie twórcom przypomniało się, że któryś z bohaterów mógłby grać pierwsze skrzypce (co się zresztą powtarza w prawie każdym serialu…).

      Kiedyś, gdy poleci w tv pewnie obejrzę. Nie ciągnie mnie do tego filmu kompletnie.

    • wzdryngiwacz

      Na pohybel. Niech się zatraci w ludzkiej niepamięci. Na wieki.