GUARDIANS OF THE GALAXY – SKAZANI NA SUKCES?

Luty 19th, 20145 komentarzy

guardians

Jeżeli miałem jakieś wątpliwości to trailer je rozwiał. Szykuje się jeden z najlepszych filmów Marvela. Dlaczego tak uważam?

Anonimowy materiał

Nie będę ściemniał i się wymądrzał – o Guardians of the Galaxy nie słyszałem przed zapowiedzią filmu. Absolutnie nie znam tych bohaterów i ich rozterek. Pewnie nie jestem w tym odosobniony. Poza granicami USA temat znany jest nielicznym geekom. Ja wiem tylko, że w skład grupy wchodzą fioletowy paker, zielona laska, wielkie drzewo, wściekły szop z karabinem i człowiek zawadiaka, a cała zabawa toczy się gdzieś w kosmosie. Szczerze mówiąc – nie mam ochoty nawet teraz zgłębiać tematu. Dlaczego? Bo po raz pierwszy Marvel ma okazję pokazać mi coś świeżego.  Iron Man i reszta ferajny są fajni, ale ile można? Mam nadzieję, że moja ignorancja będzie w tym wypadku błogosławieństwem.

James Gunn 

Gunn to szalona postać, taki pozytywny wariat. Zaczynał w Tromie. To kultowa wytwórnia słynąca z produkcji zamierzenie kiczowatych horrorów. Tam nakręcił „Tromeo and Juliet”, współczesną adaptację dramatu Szekspira podaną w wersji… gore. Tej estetyce zresztą Gunn był wierny przez pewien czas. W 2006 r. nakręcił bardzo przyjemny horror z elementami komedii i gore – „Slithers” („Pełzacze”). Potem przyszła pora na słynną serię internetową PG Porn – czyli filmy dla tych, którzy w porno lubią wszystko oprócz seksu. Ostatnim pełnometrażowym filmem jaki wyreżyserował był „Super”, komedia w której Rainn Willson (Dwight z „The Office”) wcielił się w bardzo nietypowego superbohatera. Gunn to człowiek, który najbardziej lubi ekranizować swoje własne skrypty. Tak też będzie w przypadku Strażników Galaktyki. Liczę na to, że uda mu się w ten materiał przelać trochę swojego szaleństwa.

Obsada

Dobra można się jarać. Bo Rocket Racoona zagra Bradley Cooper (co samo w sobie jest dowcipem, że jeden z najprzystojniejszych aktorów nie pokaże tutaj bezpośrednio swojej twarzy), Groota (to wielkie drzewo) Vin Diesel, a Gamorę Zoe Saldana, która najwidoczniej lubuje się w sztuce body paintingu od czasu Avatara. Ale jeżeli spojrzymy w obsadę dalej jest jeszcze ciekawiej. Djimon Hounsou znany chyba najlepiej jako kumpel Maximusa z Gladiatora, czy Benicio Del Toro.

Moją uwagę przykuły jednak dwa inne nazwiska, które wydają się świadczyć o tym, że ten film będzie mocno wyróżniał się na tle pozostałych produkcji Marvela. Po pierwsze główną rolę, awanturnika, który każe nazywać się Star-Lordem nie gra żaden wielki, super rozreklamowany przystojniak (pokroju właśnie Coopera. Ciekawe, czy on nie ubiegał się właśnie o tę rolę nim został szopem), którego nazwisko przyciągnie do kin tłumy nastolatek. Wręcz przeciwnie. To Chris Pratt. Ok, facet grał już w wielu filmach ale daleko mu do ekstraklasy. Blisko mu natomiast do małego miasteczka Pawne ze świetnego serialu komediowego  „Parks and Recreations”. Gra tam lekko przygłupiego, ale niezwykle sympatycznego Andiego. To postać bardzo charakterystyczna i do bólu komediowa. I chociaż tutaj musiał przejść przez piekło i zamienić swój piwny brzuszek na kaloryfer to dalej nie wygląda na kolejnego, typowego twardziela. Drugie nazwisko to John C. Reilly. Aktor dramatyczny, ale także świetny komik.  Gunn nie zamierza rezygnować z humoru i z taką ekipą może zaprezentować nam coś bardzo ciekawego.

latawiec

Komedia

Nie wątpię, że w tym filmie znajdzie się miejsce na walkę o przyszłość galaktyki. Mam jednak nadzieję, że temat będzie potraktowany lekko i z przymrużeniem oka. Wolałbym aby była to przede wszystkim opowieść o grupie awanturników zajmujących się swoimi własnymi sprawami. Liczę na to, że Gunn zrobi to co umie najlepiej i umiejętnie połączy akcję z humorem (na gore akurat się nie zapowiada, a szkoda). Sama historia będzie natomiast bardziej pretekstowa i nie wypchana patosem tak jak inne filmy Marvela. Wiecie – taki Indiana Jones na sterydach, w kosmosie, z wielkim drzewem i szopem u boku.

Trailer

Trailer zaprezentowany w show Jimiego Kimmela wpisuje się w moje oczekiwania w stu procentach. Prezentuje film lekki i przyjemny. Idealny letni blockbuster przepełniony humorem co jest miłą przeciwwagą dla starających się być mrocznymi i poważnymi (a w efekcie nudnymi) – „Pacific Rim”, „Star Treków” i innych „Supermanów” z zeszłego roku. Zupełnie jakby ktoś wyjął sobie kołek z tyłka i przypomniał, że letnie kino ma być lekkie i niekoniecznie musi starać się nieudolnie udawać dramaty wojenne.

Poza tym, co tu dużo gadać – film wygląda cudnie, a szop ma fajowe futerko. Oczywiście jest tu jeden haczyk – trailer został zaprezentowany u Kimmela, czyli w show komediowym. To mogło też podyktować wybór materiałów i wszystko to co śmieszne znalazło się w trailerze.  A reszta będzie niestrawną papką, której nawet szop z karabinem nie uratuje. Jednak ten scenariusz w obliczu innych przesłanek wydaje się mało prawdopodobny. Póki co – jest mocno i z jajem. I tak powinno pozostać do premiery.

« FANBOJE, TO PŁACZLIWE BACHORY
SERIALOWY CONSTATINE NA JAKIEGO CZEKAŁEM »

Categorized Under

film Polecam

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts

  • PiszeNaTejStronieDzisJuż3Raz

    Gościk co ty jak dla mnie to będzie największa chała Marvela! No ludzie bez urazy ale co to za opowieść?? Wściekły szop pracz, wielkie drzewo, jakaś kopiara Mistiqe czy jakoś tak no i gościu lanser? Przepraszam bardzo jak my mamy utożsamić się z bohaterami? Ja nigdy nie lubiłam filmów ZA BARDZO sf (czyli tylko o jakichś kosmitach, brak ludzi), ogólnie kocham marvele, dc i inne pierdoły, ale to to dla mnie przesada. Mogę mieć tylko nadzieję, że się nie zawiodę. Nasze opinie bardzo się różnią. Ktoś jeszcze ma podobne odczucia do moich?

  • Konrad Wiśniewski

    W sumie to filmy Marvela, od jakiegoś czasu, są raczej znane właśnie z tego, że czasami puszczą oczko i pozwolą sobie na trochę humoru :P. Avengers było tego pełne, Iron Man też (głównie przez, świetną, rolę Downeya Jr.). Nawet w nowym Thorze było kilka przyjemnych gagów. Chociaż, jeżeli trailer nie pokazał wszystkich, dobrych, scen, tutaj możemy mieć więcej humoru.
    Ale miło, że postanowili trochę zaryzykować i postawić na serię, która jest mniej znana, poza USA.

  • POLIP

    No i znowu się dostało „Pacific Rim”. :< Nie rozumiem, jak ten film miał być lekki i zabawny, skoro wielkie stwory deptały im po domach. Ale nic to, nie o tym dyskusja. :)

    Strażnicy! Podzielam każde zdanie! Trailer pokazuje zaskakująco humorystyczne oblicze filmu – i bardzo dobrze, przedstawienie TAKIEJ grupy chyba by nie wytrzymało poważnej konwencji. Ponoć komiks też jest bardzo śmiechowy. Wreszcie Marvele rzucają nam coś, co z pozoru kompletnie nie ma racji bytu, dzięki czemu nadęci krytycy z internetów sami nie wiedzą, co mają robić. Jak na razie króluje teza, że szop im przeszkadza. Jakby był jakoś bardziej dziwny niż łażące drzewo. xD

    Po "LEGO: The Movie" ciągle słyszę Emmeta, kiedy Pratt się odzywa, ale to tylko podnosi poziom pozytywnej absurdalności tego filmu. Do kin, ludu!

    • „Pacific Rim” – ja nie wymagam, żeby był zabawny. Po prostu w zeszłym roku wszystkie blockbustery były takie napakowane i poważne. Za dużo na raz tego było.

    • Dokładnie. Raz na jakiś czas coś na luzie, bez Nolanowskiej powagi nie zaszkodzi :)