GŁOSUJEMY NA SEQUEL DREDDa

Lipiec 25th, 20131 Comment »

Bring Back Dredd

„DREDD” był głupi, sztampowy i przewidywalny. Ale z kilku powodów był też zabawny. Zarobił mało, ale jest szansa na sequel.

Film „DREDD” z zeszłego roku nie był arcydziełem. Chcę by to było jasne. To jest głupie kino akcji w stylu lat 80-tych, w którym główny bohater przechodzi z poziomu na poziom (dosłownie) i masakruje po drodze dziesiątki, jeśli nie setki, zidiociałych przeciwników. Sztampa. Sęk w tym, że sztampa zrobiona w stylu, który dzisiaj jest już niezbyt częsty.

Film nie był nadmiernie efekciarski, bohaterowie bardzo wyraziści, akcja prosta, ale ciekawa. Mi najbardziej podobała się jednak jego bezkompromisowość. Jeśli taka ekranizacja komiksu wymagała kategorii wiekowej R, to tak własnie było. Nawet jeśli ucierpiała na tym oglądalność. Jeśli dla wiarygodności postaci Sędzia Dredd miał cały film pozostać w swoim charakterystycznym hełmie, to tak właśnie było. Nawet jeśli gwiazda filmu, Karl Urban, był przez to mniej widoczny.

Karl Urban jako Dredd

Do pełni szczęścia brakowało tylko „prawdziwej” krwi, a nie tych idiotycznych cyfrowych chmurek.

„DREDD” kosztował 50 mln dolarów, a zarobił na całym świecie tylko 35. To o tyle dziwne, że zebrał całkiem niezłe recenzje, w których wychwalano Karla Urbana (rzeczywiście znakomity), brutalność i mroczny klimat. Być może zaszkodziła mu zła sława ciągnąca się za tym bohaterem od czasu ekranizacji z 1995 roku.

Po zejściu z kin okazało się jednak, że film ma rosnącą rzeszę fanów, którzy z różnych powodów nie poszli do kina. Ja też tego nie zrobiłem i do dzisiaj żałuję. Nie dlatego, że film jest wybitny, ale dlatego, że twórcy nie bali się zrobić czegoś innego niż we wszystkich blockbusterach. Tym razem zagłosowałem portfelem nie tak jak powinienem.

Jest jednak szansa na rehabilitację!

Podczas Comic Con 2012 w Londynie producent Alex Garland powiedział, że jeśli film zarobi w Ameryce Północnej ponad 50 mln, to powstanie jego kontynuacja, w której poznamy początku Dredda w Mega-City One. W trzeciej części miałby pojawić się nemezis bohatera – Judge Death.

Judge Death

Pieniądze się jednak nie pojawiły i na chwilę los sequela był przesądzony. Później jednak Karl Urban w jednym z wywiadów powiedział, że szanse są. Zaapelował do fanów filmu, by dali się usłyszeć.

Wszyscy zrozumieli już, że widownia odkryła ten film i go uwielbia. Są możliwości i jeśli widzowie chcą zobaczyć kolejną odsłonę, to powinni głośno o tym mówić, ponieważ to może się wydarzyć. Siła fanów jest w stanie wskrzesić projekt

– powiedział Urban w wywiadzie dla Collidera, dodając, że taka sytuacja miała z oryginalnym serialem „Star Trek”, który przy trzecim sezonie został utrzymany przy życiu właśnie dzięki listom fanów wysyłanym do producentów.

Aktor chyba mocno zżył się z tą postacią, bo przy wielu okazjach wspominał to samo. Teraz mamy szansę wesprzeć Urbana i cały projekt swoimi głosami.

Petycja na Dredda

Wydawca komiksów „2000 AD”, antologii w których bardzo często pojawia się Sędzia Dredd, zaprasza do głosowania w petycji na sequel filmu „DREDD”.

Aktualnie w petycji jest 10 000 „podpisów”, a fanpage na Facebooku ma prawie 32 000 fanów. Dodałem do nich swój głos. Być może nic z tego nie wyjdzie, ale warto spróbować. „DREDD” nie był filmem wybitnym, ale pokazywał, że nie każda ekranizacja przygód komiksowych bohaterów musi być taki sam. Za to go lubię.

« MASA KULTURY 47 – WIELKI BLOKBASTER
MASA KULTURY 48 – 30 TON LISTA PRZEBOJÓW »

Categorized Under

film komiksy

Post tags

About Szymon Adamus

» has written 112 posts

  • Szymas

    FP znalazłem dosłownie dzień przed tym, jak go opublikowaliście :) Petycja podpisana. Teraz czekamy…