FLASH – DOKĄD BIEGNIESZ BARRY?

Październik 8th, 20154 komentarze

flash

Najszybszy człowiek świata nie zwalnia.

THE CW – CZYLI ROMANSE SUPERBOHATERÓW

Nim po ekranach telewizorów zaczął biegać Flash, produkująca go stacja CW miała już spore doświadczenie z robieniem seriali opartych o licencje komiksów DC. Poligonem był serial o młodym supermanie – Tajemnice Smallville. I wypracowany przy okazji tamtego serialu styl CW kultywuje w nowszych produkcjach, czyli serialach Arrow i The Flash. Jednak sprawdzona formuła cały czas jest udoskonalana. I zdecydowanie to właśnie najnowszy z tych trzech seriali jest najlepszy.

Po czym poznać serial od CW? Mamy w nim zawsze do czynienia z niekończącymi się tasiemcami, które będą na antenie tak długo, aż nie wykruszą się najwierniejsi widzowie. Komiksowe źródło traktowane jest dosyć swobodnie, chociaż z każdym kolejnym serialem jest coraz lepiej. Tutaj Arrow najpierw jest bezwzględnym mordercą, a potem zmienia się w lamerskiego Batmana w zielonym kapturku i rusza na rozprawę z ligą zabójców Ra’s al Ghul.

justice league

Internety już robią plakaty Justice League w wykonianiu postaci z ArrowVerse. A na tej fotce to i tak nie wszyscy… W telewizji robi się ciasno.

Jest efekciarsko chociaż często wyobraźnia autorów jest większa niż budżet jakim dysponują. Dlatego nad ich serialami wisi zawsze specyficzna aura produkcji niskobudżetowej. Widzimy, że wszystko kręcone jest w studio. Spora część akcji dzieje się zawsze w jakiś bazach, hangarach, piwnicach i innych tanich planach.

Zresztą to jest szerszy problem. Bo jak zrobić superbohaterów w TV kiedy kilka razy w roku widzimy jak to powinno być zrobione w super, wypasionych filmach kinowych? Różnica będzie widoczna zawsze, a The CW przynajmniej się stara. I czasem wychodzi niezręcznie, ale przynajmniej coś się dzieje w przeciwieństwie np. do dwóch sezonów Marvelowych Agentów S.H.I.E.L.D. gdzie działo się niewiele i rzadko kiedy mogliśmy poczuć, że tamten serial ma coś wspólnego z superbohaterami (chociaż to wyraźnie zmieniło się w 3 sezonie).

Chyba jednak najbardziej znamiennym dla seriali od CW jest wiecznie wracający wątek romansowy. Wiadomo serial musi mieć zarówno coś dla dziewczynek jak też i dla chłopców. Nasi bohaterowie zostają wplątani w niekończące się romanse rodem z liceum. Co ciekawe wybranka ich serca zawsze jest śliczną, drobną brunetką (co odmienił dopiero ostatni sezon Arrowa).  Obojętnie czy heros ma 20, 30 czy 40 lat to oglądając jeden z tych seriali dostaniecie historie miłosne rodem z Bravo Girl.

the-flash

PRZEDE WSZYSTKIM ZABAWA

Mimo tych wszystkich obciążeń seriale CW potrafią porwać. Udowodnił to trzy lata temu Arrow. Serial był wyładowany akcją i po prostu miło go się oglądało. Nic to, że pełen był niezwykłych zbiegów okoliczności, a scenariusze kolejnych odcinków były dziurawe jak durszlak. Przygody wiecznie wnerwionego Oliver Queena okazały się na tyle udane, że serial zaczął obrastać własną mitologią, aż w końcu na jego kanwie zostało stworzone całe uniwersum.

No i teraz dochodzimy do Flasha. Barry Allen wbiegł na ekrany telewizorów w zeszłym roku i to nie mogło się udać. Flash miał być częścią uniwersum mocno dołującego Arrow. Tylko to co w starszym serialu udawało się ukryć w ciemności (dosłownie, bo Arrow niczym batman działa tylko w nocy), tu miało zostać wyciągnięte na światło dzienne. Poza tym co innego zrobić serial o facecie z łukiem, a o superbohaterze, który umie biegać z niesamowitą prędkością. Do tego miał biegać w świetle dnia. To wydawało się niemożliwe.

grodd

BIEGNIJ BARRY BIEGNIJ!

Może i niemożliwe, ale się udało. Flash to jeden z najlepszych seriali o super bohaterze jaki mogliśmy oglądać w zeszłym roku. Tak naprawdę równie dobry był tylko Daredevil z Netflixa (chociaż z zupełnie innych powodów).

I jasne serial o młodym biegaczu powiela schematy z CW, o których napisałem wcześniej. Jestem jednak w stanie wybaczyć mu wszystko bo jest autentycznie zabawny. Twórcy bawią się nim do woli. Często żartują sami z siebie i nie boją się wrzucać nawet największych głupot do opowieści. Byle by wszystko fajnie wyglądało.

I tak ojca Barrego gra na przykład John Wesley Shipp, który grał Flasha w serialu z lat 90. Zresztą nawiązań do poprzedniego serialu o szkarłatnym biegaczu nie brakuje. Nerdo orgazm mogło spowodować pojawienie się samego Marka Hamilla, który po latach wrócił do roli super złoczyńcy Trickstera.

trickster

Twórcy są odważni – mają pomysł i go realizują. Nie patrzą na budżet i na to czy to da się zrobić w TV, czy nie. Obojętnie czy to czarna dziura w środku miasta, czy wielki goryl w kanałach. I to wszystko przeważnie wygląda naprawdę nieźle.

A Barry w tym czasie biegnie. Miastu zagraża tornado? Biegnij Barry Biegnij! Napad na bank? Barry tylko twój bieg nas uratuje! Od wybrzeża zbliża się fala Tsunami? Spokojnie Barry musi pobiec szybciej niż zazwyczaj! W kanałach czai się wielki goryl ze zdolnościami telekinezy? Chyba już wiecie jakie jest jedyne słuszne rozwiązanie – porządny sprint. Barry już dzisiaj powinien zostać oficjalnym patronem wszystkich maratonów. Czasem nasz heros zwalnia tylko na chwilę żeby zająć się swoim licealnym romansem. A potem znowu rusza biegiem.

Trzeba zaznaczyć, ze jest to jeden z najsympatyczniejszych bohaterów ostatnich lat. Barry to dobry chłopak i przede wszystkim chce ratować ludzi. I cieszy się, że może to robić. To odświeżające w zalewie tych wszystkich socjopatów w trykotach balansujących na granicy prawa. Takiego herosa potrzebowałem w czasach gdy już nawet Superman stał się bezwzględnym mordercą.

I to bezpretensjonalne podejście do tematu sprawdza się. Mamy chłopaka, który biega bardzo szybko.  To superbohater.  Mamy superłotrów, mamy super urządzenia, mamy sympatyczny team pomagierów herosa. Są też gościnne występy innych herosów, w tym Arrowa. I co z tego, że jest głupio? Ja to kupuję tak długo póki będzie zabawnie.

Czy drugi sezon przyniesie jakieś większe zmiany w tej formule? Po pierwszym odcinku zapowiada się na to, że nie. Flash nadal daje radę. 

SPOJLERY DO PIERWSZEGO ODCINKA 2 SEZONU

Minęło 6 miesięcy od zakończenia pierwszego sezonu. Flash dalej biega po Central City teraz już jako oficjalny i rozpoznawalny bohater. Ma nawet odebrać klucz do miasta. Rozpadł się cały Team Flash, a nasz bohater działa solo. Cisco robi dla policji i pomaga budować sprzęt do walki z metaludźmi, Caitlin robi w prywatnym laboratorium, a Dr Welles okazał się super złoczyńcą… To popsuło pracę w zespole.

I tu pojawia się nowy przeciwnik. Tym razem jest to metalowy, supersilny, odporny na kule koleś, który  z jakiegoś powodu szkarłatnego biegacza nie lubi. To Atom Smasher. Bo je atom i robi smash. Ma to dużo sensu. Do tego lubi rosnąc jak na sterydach i przy każdej okazji spuszcza Barremu manto. Chłopak nie ma z nim szans. Dodatkowo Barrego gnębią wydarzenia z końca pierwszego sezonu. Ma wyrzuty sumienia, bo w czarnej dziurze zaginął jego przyjaciel – Firestorm.

Miejska biba na cześć

Miejska biba na cześć Flasha

Pojawia się też duch Harisona Wellesa w postaci pendriva, który otrzymał Barry na mocy testamentu swojego zmarłego mentora/wroga (przy okazji Barry dostał też całe Star Labs). Welles na wideo przyznał się do zabójstwa mamy Barrego, co pozwoliło w końcu uniewinnić ojca chłopaka. To pozwala naszemu herosowi przeżyć katharsis i wrócić na właściwe tory.

Wraca też team flash w lekko odświeżonym składzie:
– z uwielbiany przez wszystkich geniusz inżynierii Cisco,
– genialna i śliczna Caitlin,
– po prostu genialny doktor Stein,
– policjanto – ojciec, czyli detektyw Joe,
– kompletnie zbędna, ale przynajmniej ładniutka Iris.

atom smasher

Atomowy Smasher

 

Team pomaga Barremu pokonać potężnego Atom Smashera. Okazuje się, że ten był z przyszłości lub z innego wymiaru. Takie akcje będą codziennością w drugim sezonie. Usłyszeliśmy też, że głównym złym będzie pofesor Zoom. Barry tego jeszcze nie wie, ale pewnie już niedługo znowu będzie ganiał się z żółtym Flashem. Nie wiemy jeszcze czy wróci Eobard Thawne czy tym razem będzie to Hunter Zolomon.

W ostatniej scenie team świętuje zwycięstwo. Cisco prezentuje nowy strój Flasha. Imprezę przerywa niespodziewane pojawienie się nieproszonego gościa. Oto z cienia wychodzi Jay Garrick czyli Flash z innego wymiaru (mówiłem już, że to będzie często wracało w nowym sezonie?) i oświadcza, że światu Barrego grozi wielki niebezpieczeństwo.

Team Flash 2.0

Team Flash 2.0

Odcinek był szybki i pełen akcji. Padło też kilka dobrych dowcipów. Brakowało natomiast romansów (Hura! Niestety te pewnie wrócą później). Trochę tylko zawodzi fakt, że w 45 minut posprzątano cały bałagan z końca pierwszego sezonu i wrócono do statusu quo. No może z jedną różnicą – teraz Flash jest znanym bohaterem miasta.  Nowy wątek przewodni (podróże między wymiarami) może być dobrym pretekstem do jeszcze większego podkręcenia akcji.

Początek drugiego sezonu otwiera długi maraton i daje nadzieję na to, że ten bieg będzie równie przyjemny co poprzednio. Byle tylko Flash nie zwolnił. Dlatego powtórzę za bohaterami tego serialu – biegnij Barry biegnij! 

« AGENCI SHIELD WRÓCILI I W KOŃCU SĄ DOBRZY
CZY ROZGRYWKA MOŻE OPOWIADAĆ HISTORIĘ? »

Categorized Under

Polecam serial

Post tags

About Michał Kowal

Ojciec założyciel. Fan popkultury, były dziennikarz. Nagrywa i montuje podcast. Uwielbia grać, czytać i oglądać filmy. Zakochany po uszy w spaghetti westernach Sergio Leone, Indianie Jones i Powrocie do Przyszłości.KONTAKT masakultury@gmail.com

» has written 217 posts

  • gregvip

    Po wpisie na grupie zacząłem to oglądać i muszę Zgodzić się z Michałem, że jest to całkiem sympatyczny serial. Tylko jak zawsze z serialami czy filmami superbohaterskimi trzeba mieć świadomość do czego się siada. To ma być bajka dla dorosłych i taka jest. A w bajkach jak to w bajkach zdarzają się niespotykane zbiegi okoliczności, ba nawet cuda. Ale tak właśnie ma być. Jedyne czego ma nie być to nuda, a jak na razie jestem po 3 odcinku, jej nie zanotowałem. Jak do tej pory scenarzyści nie silą się na jakąś wielką psychologię postaci (i chwała im za to). Ja wybierając (świadomie) serial taki jak Flash chcę usiąść do niego i dobrze się bawić a nie myśleć czy jest w tym logika czy nie.
    Ps. Ale i tak najlepszym serialem na świecie są Gwiezdne wrota SG-1.

  • Sprzątanie po poprzednim sezonie, to jest standard w amerykańskich serialach. Nawet Simpsonowie się z tego kiedyś nabijali. Przepis na udany, wieloletnie serial i furę siana? Wypracować jakiś wzór, który się podoba i nie robić nic, by się on zmienił. Dlatego Castle’owi zajęło kilka lat dobranie się do Becket, każda wielka bitwa/cliffhanger w Star Treku kończyła się w 1 odcinku nowego sezonu niewypałem, a Metro City i drużyna Flasha muszą być takie jakie były.

    Słabe to, ale we Flashu mi nie przeszkadza, bo ten serial ma być fun, a nie ambitny.

    Zgadzam się z każdym słowem Michała.

    • Sprzątanie, sprzątaniem, ale ten cały motyw z czarną dziurą z końca pierwszego sezonu to ładnie zlali ciepłym moczem :P

    • Zastanawiam się czy to przez budżet (żeby nic więcej nie renderować), czy może rozwiną temat w nowym serialu.

      Tak czy siak masz rację, czorne dziursko nad miastem było, a pół roku później pełen luzik! :D