DEFIANCE – CO TO MA BYĆ?

Kwiecień 18th, 201319 komentarzy

Defiance

Jeśli będziesz próbował być taki jak wszyscy, to będziesz jak nikt.

Telewizja kablowa SyFy rozpoczęła emisję zapowiadanego od dawna serialu Defiance. Opowiada on o świecie niedalekiej przyszłości, w którym to kosmiczne rasy z kolektywu Votans przyleciały na Ziemię w poszukiwaniu nowego domu, ale rokowania z Ziemianami przerwał jakiś idiota z karabinem. Wybuchła wojenka, po której Niebieska Planeta nie wygląda już tak jak dawniej i wszędzie szwendają się kosmici. Trochę to upraszczam, ale nie bardzo.

Premiera serialu, to wydarzenie dość ważne, bo widać bardzo wyraźnie, że SyFy chce tą produkcją zbudowań nową, potężną markę. W pierwszym, trwającym półtorej godziny, odcinku serialu jest tyle informacji na temat ras, historii bohaterów, słynnych bitew, broni, lokacji, a nawet obcych języków, muzyki i tańca, że można by tym zapełnić piętnaście sezonów, trzech różnych produkcji. Informacje są nam wpychane do gardeł prawie, że na siłę. To trochę tak jakby Tolkien chciał przedstawić ogrom stworzonego przez siebie świata na 20 stronach. Gdyby owa mnogość wątków okazała się niewystarczająca do przykucia uwagi pokolenia ADHD, to zawsze jest jeszcze gra wideo osadzona w tym samym świecie.

Pierwszy sezon serialu będzie miał 12 odcinków. Zobaczymy w nim Julie Benz, która w „Dexterze” zaprezentowała się w całej okazałości, Mię Kirshner, którą kocham, Granta Bowlera, który ma być nowym Malcolmem Reynoldsem z „Firefly” i jego przybraną córkę z kosmosu w skórze Stephanie Leonidas, której make up sprawia, że z pięknej dziewczyny zrobił się troll.

Stephanie Leonidas

Obsada nie jest nawet najgorsza. W słabe teksty stara się tchnąć nieco życia i nawet czasem się im to udaje. Najbardziej Julie Benz, pannie Kirshner (którą kocham, mówiłem już?), a jeszcze bardziej głównemu bohaterowi granemu przez Bowlera. Jego Jeb Nolan to zawadiacki lekkoduch, ale taki, którego musimy pokochać. Troskliwy i bohaterski. W jednej scenie rzuca się na burdel mamę (Kirshner) jak na krwisty stek, a w drugiej ratuje niewinne sieroty. Jeśli komuś ta postać nie skojarzy się z bohaterami seriali „Firefly” lub „Farscape”, to znaczy, że ich nie oglądał.

Obsada Defiance

Czyli generalnie jest nieźle tak? No właśnie nie do końca. Gdyby ten serial wyszedł 10-15 lat temu, to byłby hiciorem. To jest prawie idealna kalka tych dawnych seriali SF, w których bohaterowie są prości, eksplozje wielkie, a opowieści nie udają dramatów psychologicznych, tylko są rasowym SF.

Brzmi nieźle, tylko że już po pierwszym odcinku Defiance widzę dwa problemy.

Po pierwsze twórcy wyraźnie biorą do ust więcej niż mogą przerzuć. Spektakularne bitwy, majestatyczne widoki i monstrualni przeciwnicy strzelający z broni plazmowej, to jest świetny pomysł, tylko że jeśli wygląda to gorzej niż animacje zrobione dla StarCrafta II, to coś jest nie tak. W tym serialu za dużo jest efektów komputerowych, które wyglądają jak efekty komputerowe. I to nawet w scenach, które zupełnie tego nie potrzebują, jak np. pościg samochodami. Tak sztucznie wyglądającego modelu 3D auta, to ja już dawno nie widziałem.

Kwestie techniczne są jednak mniej istotne, bo przecież Gorn ze Star Treka zawsze wyglądał jak koleś w gumowym kombinezonie, a jego pojedynek z kapitanem Kirkiem i tak przeszedł do historii gatunku.

kirk VS Gorn

Bardziej w Defiance drażni mnie fakt, że nie mam bladego pojęcia czym ten serial ma być. Być może w kolejnych odcinkach się to wyjaśni, ale w pilocie nie wiedzieli tego chyba sami twórcy. Zapewne z tego powodu mamy tutaj wszystko. Na przykład:

  • spektakularne kino akcji z wielkimi bitwami i statkami wiszącymi nad miastem jak w „Dniu Niepodległości”,
  • western wzorowany na „Firefly”,
  • „Avatara” z dziwnymi obcymi i ich naturalnymi językami,
  • potężnych obcych wyglądających jak demony (WTF?),
  • a nawet kryminalne Zagadki Defiance, w których główny bohater wącha mech i tropi zabójców, a widz ogląda flashbacki z momentu zabójstwa. Czekałem już tylko na gościnny występ Davida Caruso i jego ciemnych okularów.
David Caruso

YYYEEEEEEAAAAHHHH!!!

W pilocie „Defiance” jest wszystko, a zarazem nic, bo historia jest prosta, wydarzenia kompletnie przewidywalne, a niektóre sceny przeraźliwie tandetne (poczekajcie aż zobaczycie łysego kosmitę obsługującego gestami dziwny interfejs potężnego źródła mocy – ubaw po pachy). Tak jak pisałem wcześniej, jest to serial SF lat 90-tych czy początku 2000, tylko przypadkiem zrobiony w roku 2013.

Jeśli tęsknicie za takim SF, to chwytajcie śmiało za „Defiance”. Jeśli jednak lubcie fantastykę nieco bardziej ambitną, to przypuszczam, że w tym świecie jej nie znajdziecie.

« JACK REACHER – SCJENTOLOG NA RATUNEK!
MASA KULTURY 40 – EXPRESS EVIL DEAD »

Categorized Under

Polecam serial

Post tags

About Szymon Adamus

» has written 109 posts

  • Drugi odcinek jeszcze lepszy, zaczyna nakreślać się fabuła i pojawiają się nowe intrygi, do tego zaczynamy poznawać kultury i obyczaje ras w tym świecie. Polecam dać mu szanse gdyż możne być tak jak ze stargate universe ;)
    Przy okazji kto chce zapraszam. http://www.defiance-polska.pl

  • Dahman

    Jak na poziom produkcji Syfy i ich budzetow, zrobili cos w swojej skali na miare Avatara. Efekty komputerowe sa circa 1998, ale to sie jeszcze bedzie dalo przezyc. Firefly mial super efekty ale byl za drogi w produkcji i polecial.

    Mam jednak nadzieje, ze intrygi beda budowac znacznie lepiej niz w tym pierwszym odcinku, w ktorym bylo wszystko oprocz tych informacji o fabule i incydencie z goscmi z kosmosu (Szymon musial to skas wygrzebac). A ostatnia scena, w ktorej dowiadujemy sie kto tam kreci lody jest niepotrzebne, mogli cos takiego zostawic na pozniej, kiedy atmosfera konspiracji sie zagesci.

    Co do gry to gdybym mial czas na mmo, to chetnie bym siegnal. To co mnie zawsze bawi w takich serialach to wynajdowywanie na nowo kola. Np. Jest Szeryf, ale nie bedziemy go nazywac szeryfem tylko Lawkeeperem, itp.

    Ja mowie Defiance zdecydowanie tak.

    PS Kto pamieta taki serial Dark Angel?

    • Ten z Albą? Leciał kiedyś nawet w polskiej TV.

    • davis

      Ja pamiętam, a dlaczego pytasz? Bo związku z Defiance nie widzę :)

  • davis

    Hej. Obejrzałem wczoraj wieczorem Defiance zachęcony twoją recenzją i będę w opozycji bo mi się podobał :)
    Przed seansem dzięki tobie nastawiony byłem negatywnie, spodziewałem się crapu na miarę Terranovy jednak z każdą minutą odcinek zyskiwał mój gust.
    W odcinku rzeczywiście jest napchane informacji ale gdzie mu tam do Gry o Tron.
    Podoba mi się, że jest tak dużo różnorodności na ekranie. Co chwilę widzimy różne gadżety i rasy jak na s-f przystało.
    Jestem ciekaw czy serial w dalszych odcinkach się uspokoi, bo rozmach z pierwszego zapewne kosztował niemało.
    Oceniając pilota stwierdzam, że jest to dobry początek i mam nadzieję że utrzyma lub zwiększy poziom w dalszych epizodach. Ode mnie na chwilę obecną 6/10.

    • No to w takim razie nie jesteś w opozycji, tylko się ze mną zgadzasz, bo ja bym też go ocenił podobnie (może o punkt mniej). Tylko, czy to dobry wynik? Mówiąc szczerze mi po prostu szkoda już czasu na średniaki. Defiance dam jeszcze szansę, bo obecnie brakuje rasowych seriali SF, ale po pilocie i innych produkcjach SyFy nie wierzę by z tego mogło się zrodzić coś znakomitego. IMO będzie cały czas średniak. Obym się mylił.

    • davis

      Dla mnie 6/10 to jest niezły serial, który zasługuje na uwagę. Oceniając korzystam z całej skali i nie ograniczam się tylko do 6-10 :)
      Również stęskniłem się za s-f pokroju BSG czy Firefly bo dawno niczego podobnego nie widziałem, a Defiance ma potencjał. Jeśli tylko nie pójdzie w kierunku rodzinnych dramatów to myślę, że będzie dobrze.

    • davis

      Ach jeszcze mi się przypomniało jak w końcowej scenie poleciała muzyka rodem z Fallout’a i poczułem się jakby scenarzyści dokładnie wiedzieli czym mnie połechtać na zakończenie :)

    • Zapomniałem o tym napisać, a to kolejny motyw, który sprawia, że nie mam pojęcia co to ma być za serial. Muzyka i sceneria jest zrobiona typowo pod zwiastun Fallouta 3, ale nijak to nie pasuje do wcześniejszego klimatu. Pewnie wrzucili tylko po to, by wywołać właśnie takie skojarzenia.

      No nie wiem. Mnie ten pilot nie powalił. Można obejrzeć, ale według mnie w czasach ambitnych seriali z kablówek, coś takiego mocno zalatuje tandetą. Zobaczymy jak będzie dalej.

  • Mando

    Jeszcze nie ogladałem, ale przyznam, ze twój wpis zachęcił mnie bardziej niz wcześniejsze zapowiedzi w necie. Ja akurat z przyjemnością obejrzę serial zrobiony na zasadach z lat 90tych, nawet z badziewnymi efektami. Co mnie zniechęca na starcie to fakt, ze ma to to się ponoć przeplatać z grą, a wydarzenia z serialu i gry mają mieć na siebie wpływ, a ja w gry nie grywam.

    • Tym to się bym nie martwił. Gra jest taka se. Szybko zrezygnują z tego pomysłu. Mimo, że serialu nie widziałem obstawiam że to głównie chwyt marketingowy na zasadzie – ooo jak byłem młody to walczyłem gdzieś tam. A w grze walczysz gdzieś tam. W sumie zbędne do odbioru całości.

    • sk

      czy mój wpis o ST i kredycie zaufania źle wpisałem czyście wycieli? :)

    • ja tam nic nie ciąłem. Albo Disqus zeżarł, albo coś źle kliknąłeś

    • sk

      pewnie ten disqus jakiś badziwny jest. Więc pisałem że za wspomnienie o swietnej scenie ze ST dajęwam kredyt zaufania ;)

    • A da ten kredyt na coś sensownego się wydać? Dziwki, koks albo na gorzałkę chociaż?

    • sk

      Człowieku! Nie wiesz , że KREDYT TO SIĘ SPŁACA?! :)))

    • No way! Najpierw trzeba wydać, żeby mieć co spłacać :)

    • im wystarczy że weźmiesz kase, czy wydasz czy nie i tak będziesz musiał bulić + procent :P

    • Ja wycinam tylko komentarze z frazami „Prometeusz fajny”, „Michał lepszy”, „Szymon brzydki”. Jeśli ich nie użyłeś, to jesteś bezpieczny ;)