CRYSIS 3 – WYRYWAMY GAŁKI OCZNE!

Marzec 6th, 20135 komentarzy

Crysis 3 na froncie
Nanotechnologiczna transfuzja świadomości w zindustrializowanym społeczeństwie korporacyjnym… i w pytę kosmitów!

  • Tytuł oryginalny: Crysis 3
  • Tytuł właściwy: Robin Hood, nano książę
  • Bohaterowie: nanoskafander, nanołuk, nanokopuła, nanofabuła
  • Sprzęcior: Xbox 360, PS3, PC
  • W skrócie: zakończenie serii od zawsze zaplanowanej na trylogię… Jaaasne! :D

RESPAWN IN 3… 2… 1…

W 2007 roku Crysis wyrwał nam gałki oczne, zacisnął mocno w nanouścisku i zmiażdżył z satysfakcją słuchając obleśnego dźwięku pękania. W tej grze groźniejsza od Koreańczyków i nanokombinezonu była tylko oprawa wizualna. Tytuł który nie chodził płynnie nawet na komputerach Gwiazdy Śmierci wyglądał tak, że człowiek miał ochotę podczepić sobie zapałki pod oczy, żeby nie stracić ani ułamka sekundy przez zbędne mruganie.

W 2011 roku wyszedł Crysis 2 i nasze oczodoły były już bezpiecznie. Gra wyglądała świetnie, ale nie tarmosiła już mózgownicy.

W 2013 mamy Crysis 3, o którym wspominałem przy okazji Warszawskiej prapremiery, a także 31. odcinka Masy Kultury. Twórcy zarzekają się, że gra miała od początku być trylogią, ale to oczywiście bzdura. Fabuła nigdy nie była mocną stroną tej serii i tym razem nie jest inaczej. Znów wyrzynamy hordy kosmitów, znów ratujemy świat, znów cała opowieść jest tylko pretekstem do tego by sobie postrzelać.

I nic nie szkodzi. W końcu to FPS.

LEVEL UP

Fajne w tej grze jest uczucie wyższości nad wrogami. Zamknięty w nanokombinezonie Prorok rządzi na polu walki. Maskuje się, zachodzi wroga z tyłu i podcina gardło. Potem włącza pancerz, strzela z rakiety i znowu znika. Po sekundzie zestrzeliwuje helikopter z łuku i skacze z budynku. A wszystko to robi prowadzony naszymi rękoma. Gra czasem przechodzi w animację zabierając nieco z tego funu, ale przez większość czasu wymiatamy!

Udało się tu również połączenie tradycyjnej dżungli (Crysis), z dżunglą miejską (Crysis 2). Czuć klimat obydwu poprzednich części, a to nie lada osiągnięcie.

Zabawny jest multiplayer, w którym przed szereg wybija się szczególnie tryb Łowca. Część graczy jest zwierzyną łowną w postaci zwykłych żołdaków CELL, a pozostali to zamaskowane maszyny do zabijania w niewidzialnych nanokombinezonach. Runda trwa tylko dwie minuty, ale uciekając przed zakamuflowanymi wrogami wydaje się jakby to było 20 minut.

Crysis 3 Hunter Mode

O dziwo bardzo fajny jest też silnie reklamowany łuk. Niby kolejna, zwykła broń, ale możliwość strzelania z włączonym kamuflażem zmienia rozgrywkę. Na lepsze.

No i jest grafika, która na PeCetach ponownie chwyta nas za oczy i rwie bez opamiętania. Crysis 3 prezentuje się też świetnie na konsolach, ale tam nie dostaniemy zawału z zachwytu. Na blaszakach jest to możliwe.

GAME OVER

Co się w Crysis 3 nie udało?

Przede wszystkim gra jest za prosta. Za pierwszym razem przeszedłem ją na trzecim, z czterech poziomów trudności. W zasadzie bez większego stresu. Szczególnie szkoda walk z bossami, z których nie musiałem powtarzać żadnej.

Drugi problem to polski dubbing, którego w wersji konsolowej nie da się zmienić na wersję oryginalną, a zapewniam, że będziecie chcieli to zrobić. Jest bardzo słabo. Teksty są czytane zbyt dramatycznie, są słabo napisane (widać, że brakuje korekty), a na domiar złego często mają opóźnienia i inne problemy techniczne.

Widzę tu też niewykorzystany potencjał i niedoróbki produkcyjne. W jednym etapie znajdujemy nowy pojazd. Sceneria jest zbliżona do samochodowych i poduszkowych fragmentów Half Life 2. Nawet samo auto jest podobne. Tylko że w Half Life 2 było zabawnie, a w Crysis 3 jest frustrująco. Samochód może być zniszczony, więc twórcy musieli pozostawić co chwilę kolejny. Głupota. Etap jest za krótki, więc nie można się najeździć. Amunicja ograniczona, więc nie można postrzelać do woli. Po prostu źle to ktoś zaprojektował.

To samo widać w jednej z końcowych lokacji – wielkiej, otwartej przestrzeni zrujnowanego Nowego Jorku. Wygląda to przepięknie, jest kilka zadań pobocznych, ale czuć jakby mogło znaleźć się tam znacznie więcej atrakcji.

Fabuła też kuleje, ale do tego przyzwyczaił nas już Crysis 2. Trochę ciekawiej gra się po przeczytaniu zbioru opowiadań „Crysis: Eskalacja”, ale i tak twórcy tej serii po prostu przekombinowali. Ze zwykłej, ale ciekawej opowieści o inwazji obcych próbowali zrobić komentarz na temat ludzkiej natury, wolności i motywacji do walki. Wyszła groteska.

INSERT COIN?

Przy Crysis 2 bawiłem się lepiej. Tempo akcji było bardziej wyważone i mimo braku bajeranckiego łuku po czasie pamiętam więcej akcji niż ze świeżego Crysis 3.

Co nie zmienia faktu, że ostatnia część serii i tak jest niezła. Na PC wygląda obłędnie, wywołuje uczucie sterowania dwunożnym czołgiem i pozwala na eksperymentowanie z różnymi rodzajami rozgrywki. To w Crysis podobało mi się zawsze najbardziej i tego tu nie brakuje.

Nie jest idealnie, ale jeśli lubicie wysokobudżetowe FPSy, to nie bójcie się wrzucić monety do tego automatu.

5na6

« GDYNIA ROCK FEST 2013
NASTROJONY NA WEEKEND – ULICE SŁOŃCA »

Categorized Under

gry Polecam

About Szymon Adamus

» has written 110 posts

  • No właśnie to składanie domków i drzew było najlepszą rzeczą w Crysis. Robienie przecinki w lesie karabinem maszynowym na wzór akcji z Predatora było obłędne. Nie wybaczyłem im braku demolki w dwójce. A w trójce też się nie postarali. Tylko grafa i grafa. Fizyka głupcze!

    • Dokładnie. Moim zdaniem w żadnej innej grze ta rozwałka nie dawała tyle frajdy co w pierwszym Crysisie (no może w Bad Company 2 jeszcze). A to gra z 2007 roku!

  • Z tego co czytam to gdyby teraz tą oprawę ubrać w fabułę podobną np Mass Effect byłoby genialnie, a tak jest tylko super – wizualnie. Co nie znaczy ze nie warto pograć, co też zamierzam niebawem uczynić :)

  • POLIP

    Właśnie nadrabiam zaległości i kupiłem sobie jedynkę w jakiejś wersji wypasionej z dodatkami. Komp jest zacny, ale i tak musiałem nieco obniżyć jakość detali, bo się przycinało – czy dwójka jest lepiej zoptymalizowana? Zgadzam się w kwestii nanosuta – wykorzystywanie jego bajerów to jest naprawdę największa zaleta tej gry, można robić taki rozpierdziel, że się sama micha cieszy. A to dopiero pierwsza część! Idę jeszcze trochę popaczyć na widoki!

    • Lepiej zoptymalizowany jest już nawet dodatek do jedynki Warhead (krótszy niż podstawka, ale IMO ciekawszy).

      2 i 3 to już w ogóle dużo lepiej zoptymalizowane gry.

      Co do nanokombinezonu, to 2 i 3 jest równie fajnie. Ale rozwałka jest mniejsza, bo nie można niszczyć wszystkiego wedle woli. Te rozpadające się budynki i pękające pod naporem kuli drzewa z jedynki, to coś pięknego!