Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php): failed to open stream: No such file or directory in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

Warning: include(): Failed opening '/autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/fonts/.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php71/lib/pear') in /autoinstalator/wordpress/wp-content/themes/quik/header.php on line 24

1920 BITWA WARSZAWSKA – TAM TAM DAM PAM PAM RAM PAM!

Lipiec 16th, 201515 komentarzy

1920-Bitwa-Warszawska

Złe kino jest złe. Nudne jest nudne.

Tytuł oryginalny: 1920 Bitwa Warszawska (tytuł polski: 2015 Ziew za ziewem)
Gatunek: muzyczny
Reżyserował: specjalista od polskich lektur
Za występy pensję pobrali: ta pani co lubi lizać zlewy, ten pan co w każdym filmie gra tak samo i wszyscy inni z polskich teatrów
W skrócie: Bolszewicy biją Polaków, Polacy Bolszewików, a widz czuje się jakby oglądał nieudaną podróbkę Discovery Channel

W 88 odcinku podcastu Masa Kultury przegrałem bitwę, więc za karę musiałem obejrzeć jeden z najlepszych filmów polskiej kinematografii ostatnich lat.

 

BEZSPOJLEROWE STRESZCZENIE SCENARIUSZA

Pan Borys Szyc idzie na wojnę, bo tak trzeba, ale wcześniej bierze ślub z Panią Nataszką Urbańską. Młodzi strasznie się kochają, więc później cały film do siebie wracają. Długo, niezdarnie, po gruzach i trupach (czasem dosłownie), a wszystko po to, by widz nie nudził się przez 110 minut patrząc na przesadnie teatralne aktorstwo, statyczne ujęcia i scenografię jak z teatru telewizji.

Niestety dla Pana Borysa zabrakło palm do obsikania, a dla Pani Nataszy zlewów do wylizania, więc misja zainteresowania widza się nie powiodła.

Za to miłość zwycięża wszystko. Nawet durny scenariusz i słabe aktorstwo.

 

WARTOŚĆ EDUKACYJNA FILMU, CZYLI CZEGO NAUCZYŁEM SIĘ NA 1920 BITWA WARSZAWSKA?

  • Pani Natasza Urbańska niestety nie jest dobrą aktorką, ale ona sama wyraźnie uważa inaczej
  • Pan Borys Szyc jest za to aktorem znakomitym. Głównie wtedy gdy gra Pana Borysa Szyca, czyli zawsze
  • Jerzy Bończak wyraźnie zagrał w tym filmie dla beki
  • Walki na szpady i bagnety widziane z pierwszej osoby udają się tylko jeśli bierzecie w nich udział o 4 rano na imprezie noworocznej
  • Jeśli ujęcie na strzelający karabin jest nakręcone w zwolnionym tempie, to wcale nie znaczy to, że dźwięk musi być również spowolniony. Uwierzcie. Pan Jerzy Hoffman wie co robi, a ten film niesłychanie mu leży

 

W FILMIE PODOBAŁO MI SIĘ

  • Pani Natasza. No co, ładna jest!
  • 3D, głównie dlatego, że oglądałem w 2D
  • Jerzy Bończak. On gra tak nadekspresyjnie, że on to musiał zrobić specjalnie, dla jaj
Jerzy Bończak

Kadr nie pochodzi z filmu 1920 Bitwa Warszawska – a szkoda

 

W FILMIE NIE PODOBAŁO MI SIĘ

Dowcipy tak śmieszne, że o mało co się nie poszczałem w majtki. Posłuchajcie sami jednego z najlepszych:

Po wylaniu napitku na wojskowego Bogusław Linda mówi swoim męskim, lekko niechlujnym głosem

Czysta wódka ani honoru, ani mundury nie plami.

Potem jest długie ujęcie na twarz i koniec sceny.

Padłem ze śmiechu.

 

NAJLEPSZE SCENY

  • Wszystkie sceny polityków w zamkniętych pokojach. Toż to wygląda jak teatr telewizji! Old school!
  • Pani Natasza strzelająca z karabinu. Bardzo emocjonująca scena

Pani Natasza i Karabin

  • Wszystkie w których Pani Natasza śpiewa, czyli jedna trzecia filmu.

TAM TAM DAM PAM PAM RAM PAM! Pośród fal morskie koniki zobaczy pan!

 

WERDYKT

1920 Bitwa Warszawska należy do najgorszego gatunku złych filmów. Tego, w którym kino nie jest tak złe, że aż dobre, tylko tak złe, że potwornie nudne. 110 minut seansu mija jak 240.

Gdzieś tak od połowy filmu zaczyna się dziać dużo, a pod koniec to już tylko do siebie strzelają i szlachtują bagnetami. Jednak co z tego, skoro po drugiej stronie ekranu słychać tylko ziewanie. Nawet Sławomir Idziak, człowiek, który o kręceniu zdjęć do filmów coś tam jednak wie, nie miał jak się popisać, bo najbardziej spektakularne sceny są robione na ujęciach statycznych. Zapewne po to, by łatwiej było wcisnąć CGI i kopiowane postaci.

Największy fun jaki poczułem w czasie seansu miał miejsce dokładnie w 19 minucie filmu. Była to scena, w której po zdobyciu Kijowa ludziki na ekranie strasznie się cieszyły. W realnym świecie doszła wtedy równo 21:00 i w osiedlowym kościele zaczęły bić dzwony. Sugeruję tak zaczynać seans filmu, by zgrać się z pobliską parafią. Efekt jest super!

A na deser jeszcze jeden cytat z 75 minut filmu.

Do tej pory ponad sto razy odczytaliśmy sowieckie kody szyfrowe, a teraz kiedy ci dranie wprowadzają nowe, to nie jesteśmy nawet w stanie go rozszyfrować.

Chciałbym poinformował szanownego Porucznika Jana Kowalewskiego (Rafał Cieszyński), że nowe kody wprowadza się właśnie po to, by nie dało się ich złamać i fakt, że wcześniej się to udawało, wcale nie znaczy, że udawać będzie się zawsze.

Obawiam się, że scenarzysta nie płakał, gdy to pisał, bo nawet nie zauważył, że to bełkot.

 

PS TAM TAM DAM PAM PAM RAM PAM!

« MASA KULTURY 88 – TRANSMEDIALNY TERMINATOR
ANT-MAN – MARVEL ZNOWU TO ZROBIŁ! »

Categorized Under

film

Post tags

About Szymon Adamus

» has written 108 posts

  • Konan064

    Brawo Szymon! Wywiązałeś się z zakładu, szacun!

    P.S.
    A teraz tak serio, po cichu, nie obejrzałeś, prawda? :p kliknąłeś skokowo 1, 15, 30 i 75 minutę, żeby mieć czym się podeprzeć w tekście :p – a za to, to już megaszacun! xD

    • Chciałbym, żeby to była prawda. Niestety nie. Oglądałem cały.

  • kalafiorek

    Niestety za polskie produkcje częściej musimy się wstydzić, niż być z nich dumym. Nie wiem, czy jestem tylko zrażona czy to jawna (auto)dyskryminacja, ale jak mam do wyboru obejrzeć amerykańskiego gniota albo polskiego gniota to wybieram to pierwsze. Plus piwo pszeniczne i wieczór udany. Na poprawę humoru polecam kanadyjski Trailer Park Boys, znany jako Chłopaki z Baraków, toszto cudo jest:) Pozdrawiam.

  • Gregory Kalemba

    Litości przecież ten film jest świetny! Ten kto to pisał nie zna się albo przespał cały film. Mógłbym codziennie taki film oglądać. Obok „10.000 B.C” i „Star Gate” jeden z najlepszych filmów historycznych. Dla mnie takie -9/10.

  • igimat

    To następny przegrany ogląda ostatniego Klossa? Choć to chyba jednak o klasę lepszy film, przynajmniej w pierwszej połowie

    • Nawet o kilka klas. Na Klossie nawet momentami dobrze się bawiłem… Momentami :)

    • igimat

      No to bawiłeś o wiele lepiej ode mnie

  • Szymas

    Składam wyrazy ubolewania.

  • Szymon Moszny

    Twoje życie już nigdy nie będzie takie, jak do tej pory. Podobnie moje kiedy skończyłem to oglądać…

    • Może otworzymy jakąś organizację wsparcia dla wszystkich poszkodowanych?

  • SajFaj

    Jak jest z dźwiękiem w filmie? Widziałem gdzieś dokument na temat tworzenia efektów dźwiękowych przez polska firmę dla tego filmu i ciekawi mnie jak im to wyszło. Generalnie uważam, że w naszych filmach efekty dźwiękowe i dialogi są mówiąc łagodnie bardzo słabej jakości. Podoba mi się pomysł na recenzje gównianych filmów za przegranie bitwy ;).

    • Dialogi słyszałem bez problemu, poza tym, że 1/3 filmu jest po rosyjsku, więc brawo! :)

      Są za to nieźle wybijające się z tła efekty. Robiąc foley (https://en.wikipedia.org/wiki/Foley_(filmmaking) czasem trafia się coś jakby ze stocka :) Szczególnie dźwięki machania szpadami i kury są fatalne. Kura to w ogóle brzmi trochę jak Techno Chicken, więc może brali dźwięki z YouTube ;)

  • Jakiśanon

    Wstyd się przyznać ale byłem na tym gniocie w kinie (najgorzej wydane pieniądze) ze szkołą w ramach lekcji historii (myślałem, że lekcje historii nie mogą być nudniejsze niż te prowadzone przez moją historyczkę ale się przeliczyłem). Wyobraźcie sobie, że była grupka ludzi, którym się ten film podobał. Zrobiłem sobie głęboki rachunek sumienia ale nie znalazłem choć jednego momentu, przy którym w mojej głowie nie świtało „ja prdl”. Ogólnie jest to jeden z tych filmów pt. „Zrobimy film o historii, przyjdą szkoły a hajs się zwróci he he he”. Współczuję autorowi tekstu, ja też myślałem, że ten film to bite 3 godziny (przez które można zrobić milion ciekawszych rzeczy np. obserwować muchy na parapecie). Pozdrawiam.

    • Przyznam się bez bicia, że kilka razy w czasie seansu sprawdziłem na komórce pocztę i FB. Nijakość i nuda, o których piszesz, to największe wady tego filmu. Po prostu nie chce się go oglądać i nic nie zostaje w pamięci.